Planowane przez resort finansów rozwiązanie rodzi trzy zasadnicze pytania: jakie będą kryteria oceny, czy ktoś prowadzi własny biznes, jakie będą skutki przekwalifikowania umowy i czy zadziałają one tylko na przyszłość, czy również wstecz

Prawdopodobnie dziś lub jutro rząd zajmie się Wieloletnim Planem Finansowym, w którego ostatniej aktualizacji pojawiła się zapowiedź wprowadzenia testu przedsiębiorcy. Dokument ma trafić do Brukseli do końca kwietnia jako Aktualizacja Planu Konwergencji. Być może poznamy wtedy odpowiedzi na wiele wątpliwości dotyczących testu przedsiębiorcy – czy może zadziałać tylko na przyszłość, wprowadzać kryteria, których dziś w prawie nie ma, np. liczbę zawartych umów, liczbę podmiotów, z którymi zostały one podpisane. Pojawiły się już informacje, że takim wyznacznikiem miałoby być wykonywanie tylko jednej umowy, na rzecz jednego podmiotu. Wydaje się to mało prawdopodobne, bo bardzo łatwo byłoby takie kryterium obejść.

O tym, że rządzącym nie podoba się skala samozatrudnienia, wiadomo od dawna. Pod koniec stycznia br. Ministerstwo Finansów przestrzegało, że może je traktować jako schemat podatkowy, jeżeli zatrudniony nie jest w swoim działaniu niezależny, nie ponosi ryzyka gospodarczego i jest podporządkowany innemu podmiotowi (pisaliśmy o tym w artykule „Samozatrudnienie schematem podatkowym”, DGP nr 39/2019). Słowem, resort wskazywał na elementy, które wyróżniają działalność gospodarczą: odpowiedzialność, niezależność i ponoszenie ryzyka biznesowego. Kryteria te są już dziś zapisane w ustawie o PIT (art. 5b) i w ustawie o VAT (art. 15 ust. 3).