Słowo „rewolucja” bywa nadużywane, ale tu wydaje się adekwatne. W jej ramach przenikają się wzajemnie (i napędzają) zmiany przepisów ze zmianami technologicznymi. Pod wieloma względami jesteśmy w jej awangardzie: deklaracje wysyłane drogą elektroniczną, JPK_VAT, powstający siłą rzeczy centralny rejestr faktur, Twój e-PIT, STIR, SENT, e-paragon, analiza danych jako kluczowa przesłanka typowania do kontroli, raportowanie schematów podatkowych (czyli w dużej mierze optymalizacji) itd.

Choć pojawiają się opinie, że to narzędzia inwigilacji obywateli albo że proporcje między ochroną wolności i prywatności a interesami fiskalnymi zostały zachwiane, to podczas spotkań z przedsiębiorcami słyszymy zgodny chór głosów: zmiany są potrzebne, a ich ocena jest – zasadniczo – pozytywna. Pytanie, ich zdaniem, nie brzmi więc, czy rewolucja jest zasadna, lecz jak powinna być wdrażana, by uczciwe firmy mogły odetchnąć, a szara strefa miała mniej miejsca do ekspansji. Na to pytanie odpowiada praktyka.