statystyki

Soboń: Dni wuzetek są policzone. Nadchodzi rewolucja planistyczna [WYWIAD]

autor: Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak20.03.2019, 07:23; Aktualizacja: 20.03.2019, 08:01
budowa, dom, nieruchomości

Nowe regulacje urbanistyczne uproszczą uzyskanie zgód związanych z kwestiami planistycznymi.źródło: ShutterStock

- Dni wuzetek są policzone. Nowe regulacje urbanistyczne uproszczą uzyskanie zgód związanych z kwestiami planistycznymi. Coś, co zajmowało cztery lata, potrwa rok - mówi Artur Soboń dla DGP.

Jak idą prace nad ustawą o planowaniu przestrzennym?

Zakładamy, że do końca marca projekt będzie gotowy. Przy czym to nie będzie nowelizacja, lecz zupełnie nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Dni warunków zabudowy są więc policzone?

Tak można powiedzieć. Aby pogrzebać wuzetki, potrzebujemy całkowicie nowego systemu planowania przestrzennego i okresu przejściowego. Tak więc ta „śmierć wuzetek” będzie nieco odroczona w czasie. Nie da się też jednym ruchem zlikwidować wszystkich wuzetek, których od 2003 r. wydano 2 mln. To średnio 150 tys. takich decyzji rocznie. Dotyczą różnych rodzajów zabudowy, przy czym ok. 65 proc. wydano dla zabudowy jednorodzinnej.

Coś, co miało być tymczasowe, stało się standardem realizacji inwestycji w Polsce.

Ta liczba jest gigantyczna. Na 70 proc. terenów naszego kraju, które nie są objęte planami miejscowymi, wuzetki są podstawą do inwestowania. W dodatku tylko 5 proc. wszystkich wydanych decyzji o warunkach zabudowy to decyzje odmowne.

Czyli prezes Kaczyński i jego dwa wieżowce przy ul. Srebrnej w Warszawie, które nie uzyskały wuzetki od władz stolicy, trafił do dość elitarnego grona.

Nie pan prezes, tylko spółka, ale rzeczywiście mieliśmy tutaj do czynienia ze skrajnie złą wolą polityczną i niewydaniem wuzetki właśnie z tych powodów. Dane ogólnokrajowe dowodzą, że odmowa jest bardzo rzadka. Problemu wuzetek by nie było, gdyby powszechnie obowiązywały plany miejscowe. Są regiony, gdzie tereny są w znacznym stopniu takimi planami objęte, ale są też takie, gdzie plany nie obejmują nawet 10 proc. powierzchni województwa – tak jest w woj. lubuskim, kujawsko-pomorskim czy podkarpackim.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

  • Lex(2019-03-21 13:59) Zgłoś naruszenie 10

    Pozdrawiam wlascicieli tych 2 mln dzialek, ktorzy zostana z kawalkiem ziemii na ktorym beda mogli uprawiac marchewke. Nawet w srodku miasta.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane