Pomysł na legalizację samowoli budowlanej podzieli obywateli

autor: Zofia Jóźwiak13.03.2019, 08:25; Aktualizacja: 13.03.2019, 09:16
Proponowana przez rząd abolicja już wywołuje dyskusję prawników. Pada nawet pytanie o sprawiedliwość i konstytucyjność

Proponowana przez rząd abolicja już wywołuje dyskusję prawników. Pada nawet pytanie o sprawiedliwość i konstytucyjnośćźródło: ShutterStock

- Abolicja może zachęcać do łamania prawa. Jak się usankcjonuje jedną samowolę, to będą powstawały kolejne - mówi prof. Tadeusz Markowski dla DGP.

Proponowana przez rząd abolicja już wywołuje dyskusję prawników. Pada nawet pytanie o sprawiedliwość i konstytucyjność

Z rozwiązania tego skorzystać mogliby tylko ci, którzy zakończyli budowę ponad 20 lat temu i wobec obiektu nie toczyły się lub nie toczą procedury legalizacyjne.

‒ Taka konstrukcja może budzić wątpliwości co do zróżnicowanego traktowania sprawców samowoli na tej tylko podstawie, że organ nadzoru wszczął albo nie względem nich postępowanie – zauważa Agata Legat, partner w kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners. – W praktyce spotyka się sytuacje, w których właściciele nieruchomości sami doprowadzają do wszczęcia postepowania legalizacyjnego. Niesprawiedliwe byłoby potraktowanie ich gorzej od tych, którzy nie podjęli żadnych działań, aby sprzeczność z prawem usunąć – twierdzi prawniczka.

‒ Rozumiem jednak, że rząd chce traktować usankcjonowanie ponad dwudziestoletnich samowoli tak jak przedawnienie roszczeń – mówi z kolei prof. Genowefa Grabowska, prawnik, dziekan w Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie. – Wydaje mi się, że 20 lat to dobry czas na zalegalizowanie niezgłoszonego obiektu, skoro nikomu przez ten czas nie przeszkadzał. Oczywiście należy uwzględniać zgodność z planem zagospodarowania przestrzennego – dodaje prof. Grabowska.

Instytucję przedawnienia dostrzega też Mikołaj Prochownik, radca prawny w kancelarii Konieczny, Wierzbicki Kancelaria Radców Prawnych. – Państwo daje sobie na ściganie naruszeń prawa określony czas, po którego przekroczeniu nie można być pociągniętym do odpowiedzialności – mówi prawnik. Naraża to jednak jego zdaniem na zarzut niesprawiedliwego traktowania tych, którzy nie byliby objęci tą normą. – To argument w dyskusji co do zasadności i sprawiedliwości planowanych rozwiązań, jednak nie uzasadnia twierdzenia o ich niekonstytucyjności. Podobnie jak nie można zarzucić niekonstytucyjności instytucji przedawnienia – twierdzi Mikołaj Prochownik.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (3)

  • Lex(2019-06-30 13:10) Zgłoś naruszenie 00

    Profesorom to sie najbardziej podobala za komuny...Ile kasy z tych zezwolen, badan, opinii....

    Odpowiedz
  • obwatel(2019-03-13 14:13) Zgłoś naruszenie 32

    Nie podzieli, nie mieszajcie, z wycinkaa drzew już namieszaliście- BO IM OBWATEL MA WIĘCEJ WOLNOŚCI TO WAM SIĘ NIE PODOBA. Czas najwyższy to zrobić i dać ludziom spokojnie żyć, a i podatków przybędzie.- nie mieszajcie, dajcie rzadowi dzialac i tyle w temacie.

    Odpowiedz
  • Kpiarz (2019-03-13 10:04) Zgłoś naruszenie 12

    A wydawało się że nic nowego nie powstanie, co mogłoby bardziej podzielić i skłócić społeczeństwo.......... 😁

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane