Polski Związek Działkowców usiłuje storpedować rządową ustawę, która ma uporządkować wieloletni bałagan związany z roszczeniami byłych właścicieli wywłaszczonych gruntów. W czyste intencje organizacji nie do końca wierzą nawet ci, którzy teoretycznie w tej sprawie są po tej samej stronie barykady
DGP
Działkowcy przekonują, że interweniują także w interesie gmin. W ich ocenie efektem szykowanych regulacji będą masowe roszczenia do gruntów, na których dziś mogą być szkoły czy szpitale. Samorządowcy, zamiast ich poprzeć, nabierają podejrzeń. Ich zdaniem chodzi o niepewny stan prawny rodzinnych ogrodów działkowych, z którego PZD widocznie zdaje sobie sprawę.
Reklama

Potrzebne rozwiązania

Chodzi o nowelizację ustawy o gospodarce nieruchomościami. Realizuje ona dwa wyroki Trybunału Konstytucyjnego – z 14 lipca 2015 r. (sygn. akt SK 26/14) oraz z 12 grudnia 2017 r. (sygn. akt SK 39/15). Trybunał orzekł w nich niekonstytucyjność przepisów, które nie przewidywały roszczeń byłych współwłaścicieli wywłaszczonych działek (do tej pory takie prawo mieli tylko ci posiadający 100 proc. praw do gruntu) oraz osób, które zbyły nieruchomość na rzecz państwa nie w drodze klasycznego wywłaszczenia, lecz podpisanej umowy (aktu notarialnego zawartego jeszcze przed wydaniem decyzji wywłaszczeniowej).

Reklama
Nowelizacja ma zrównać w prawach poszczególne grupy osób wywłaszczonych, pozwoli też wyjść z roszczeniami do gruntów, które kiedyś wywłaszczono pod konkretny cel publiczny, który ostatecznie nie został zrealizowany. Czyli np. wtedy, gdy na przejętym terenie samorząd lub Skarb Państwa zbudował nie zapowiadany dom pomocy społecznej, tylko parking. Albo nie postawił nic. Do tego nowela porządkuje trwający od lat bałagan z wywłaszczonymi gruntami. Wprowadza bowiem zasadę, że jeśli od przejęcia działki przez państwo minęło 20 lat, roszczenia do gruntu można uznać za ”przedawnione„.
Rządowa ustawa została już przyjęta przez Sejm, a Senat zajmie się nią na najbliższym posiedzeniu. Na razie jednak trwają próby jej zablokowania. Dąży do tego Polski Związek Działkowców (PZD), zrzeszający przeszło milion obywateli.
W którymś momencie pojawili się tam działkowcy, do dziś traktowani jako podmioty, które zasiedziały te działki w dobrej wierze
Zdaniem PZD roszczenia mogą dotyczyć nieruchomości, na których wybudowano obiekty o charakterze publicznym (np. szpitale czy szkoły), budynków mieszkalnych, a także rodzinnych ogrodów działkowych. ”Z niezrozumiałych powodów ustawa zakłada rozwiązania niosące ryzyko nowych roszczeń reprywatyzacyjnych w rozmiarach mogących dorównać, a nawet przerosnąć dekret Bieruta„, jak przekonuje prezes PZD Eugeniusz Kondracki w piśmie, które już trafiło na biurko marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego.
W analizie biura prawnego PZD wskazuje się jeszcze na problem przepisów przejściowych. ”W art. 2 i 3 wprowadzono zasadę, że niezależnie od daty wywłaszczenia, żądanie zwrotu nieruchomości będzie mogło być zgłoszone przez okres 3 lat od wejścia w życie nowelizacji. W konsekwencji, żądaniem będą mogły być objęte nieruchomości, które winny być przedstawione do zwrotu 50 czy 60 lat temu. W większości przypadków tereny te zostały już w sposób trwały zagospodarowane (niezgodnie z celem wywłaszczenia), a nierzadko poczynione nakłady mogą mieć wielokrotnie większą wartość niż sam grunt„ – przekonuje PZD.

Wykonanie wyroków TK

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju (MIR) odrzuca argumenty działkowców. – Rządowy projekt ustawy stanowi wykonanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego i bez przepisów przejściowych nie udałoby się wykonać tych wyroków – mówi Zbigniew Przybysz z MIR. Jak wskazuje, stanowisko PZD jest znane resortowi, odbyło się już pierwsze spotkanie w tej sprawie i w planach jest kolejne. – Mamy nadzieję, że uda nam się wyjaśnić zgłoszone przez PZD wątpliwości – nie kryje Zbigniew Przybysz.
Przekonuje, że prawo do zwrotu cały czas przysługuje, gdy cel publiczny wywłaszczenia nie został zrealizowany. – Ustawą umożliwiamy, aby każdy uprawniony mógł dochodzić swoich praw niezależnie od pozostałych współuprawnionych. Realizujemy tym samym wyrok TK – dodaje.
Z danych rządowych wynika, że w latach 1998–2018 były wydane 4242 decyzje, w których odmówiono zwrotu z powodu braku współdziałania uprawnionych bądź nabycia nieruchomości w drodze umowy (a więc działano na podstawie niekonstytucyjnych przepisów).
– Pytanie, skąd założenie PZD, że skala problemu może być masowa. Nie ma na to twardych dowodów – ocenia Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.

Niepewny status

Jego zdaniem, nikt nie nakaże rozbiórki szkoły czy szpitala w przypadku roszczeń do gruntu. – Sądy orzekają zazwyczaj nie zwrot w naturze, tylko zadośćuczynienie i rekompensaty w formie odszkodowania. Inna sprawa, że sądy dość szeroko potrafią interpretować cel wywłaszczenia – dodaje Świętalski. Zwraca uwagę na intencje, jakie jego zdaniem mogą przyświecać PZD.
– Status rodzinnych ogrodów działkowych jest często iluzoryczny. Ich lokalizacje mogły być pokłosiem politycznej deklaracji partyjnych sekretarzy w okresie, kiedy te ogrody masowo powstawały. I dziś działkowcy sami nie czują się prawnie zabezpieczeni. Ogrody działkowe mogły wejść w posiadanie gruntów na zasadzie trochę ”tymczasowej„, bo inwestycji na wcześniej wywłaszczonym gruncie przez lata nie zrealizowano i być może w którymś momencie pojawili się tam działkowcy, do dziś traktowani jako podmioty, które zasiedziały te działki w dobrej wierze – wskazuje Leszek Świętalski.

opinia

Sądy niekiedy dokonują szerokiej wykładni celu wywłaszczenia

Proponowany projekt nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami nie zmienia i nie rozszerza przesłanek zwrotu wywłaszczonych nieruchomości. W dalszym ciągu, zgodnie z art. 136 ust. 3 u.g.n., zwroty będą mogły następować w sytuacji, gdy nieruchomość stała się zbędna na cel wywłaszczenia. Czyli np. pomimo określonych w ustawie terminów na danym terenie tego celu nie zrealizowano. Jak trafnie zauważył ostatnio WSA w Białymstoku w wyroku o sygn. akt II SA/Bk 878/17, jeżeli cel publiczny, na który wywłaszczono nieruchomość, nie jest realizowany, albo wywłaszczona nieruchomość nie jest konieczna na ten cel, wówczas nie istnieje nie tylko konstytucyjna legitymacja ingerencji we własność prywatną, lecz również prawna podstawa nabycia własności przez podmiot publiczny. Kwestia, kto może żądać zwrotu wywłaszczonej nieruchomości (albo na jakiej podstawie ją wywłaszczono), powinna być dla sprawy zwrotu okolicznością drugorzędną. Co do skali potencjalnych, nowych lub zgłaszanych ponownie roszczeń zwrotowych – trudno ją oszacować. Pamiętajmy, że już wcześniej, w świetle wyroków Trybunału Konstytucyjnego, zainteresowane podmioty mogły w określonym terminie zgłaszać żądania wznowienia postępowań zwrotowych – z tych samych przesłanek, które obecnie projektuje się zapisać w art. 3 ustawy. W dalszym ciągu osoby, które będą żądały zwrotu wywłaszczonych nieruchomości, będą musiały wykazać, że nieruchomości te są zbędne na cel wywłaszczenia.
W orzecznictwie przyjmuje się obecnie, że właściwy organ nie może wykorzystać wywłaszczonej nieruchomości na inny cel (nawet, jeśli byłby to inny cel publiczny), niż będący podstawą wywłaszczenia. Tyle że organy właściwe w sprawach zwrotów oraz sądy administracyjne niekiedy dokonują szerokiej wykładni celu wywłaszczenia. I tak np. można się zgodzić z poglądem (wyrok WSA w Poznaniu o sygn. akt IV SA/Po 145/13), że w sytuacji wywłaszczenia nieruchomości na potrzeby budowy osiedli mieszkaniowych, przy ocenie realizacji celu publicznego, należy uwzględnić nie tylko wzniesienie typowych budynków mieszkalnych, lecz także wszystkich innych obiektów i urządzeń technicznych składających się na infrastrukturę tego osiedla – takich jak budynki handlowe i usługowe, parkingi, szkoły, boiska sportowe czy garaże.
Ponadto, nawet gdyby nieruchomość nie została przez właściwy organ wykorzystana na cel wywłaszczenia, ale byłaby następnie sprzedana lub oddana w użytkowanie wieczyste osobie trzeciej, wówczas najczęściej również nie zaistnieje możliwość jej zwrotu.
Nie sposób oczywiście wykluczyć, że w związku z projektowanymi zmianami zostaną zainicjowane nowe postępowania zwrotowe. Tylko że nowelizacja nie rozszerza katalogu przesłanek zwrotu, a jedynie przyznaje uprawnienie do żądania zwrotu osobom, które ich wcześniej bezpodstawnie (o czym orzekł Trybunał Konstytucyjny) nie miały.