Dwa tygodnie po prezentacji nowego wyborczego menu rząd zdecydował się pokazać więcej szczegółów. Pojawiły się kalendarz wdrażania obietnic oraz źródła ich finansowania.
W tym roku ze sfinansowaniem planów nie powinno być większych problemów, co przyznają także ekonomiści. Schody zaczną się w 2020 r., kiedy trzeba będzie znaleźć miliardy na pokrycie nowych wydatków i ubytek dochodów w skali całego roku. Premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że wszystko jest policzone. Konkretów nie było, a rachunki, które pokazywał, były bardzo orientacyjne.
Na liście znalazło się m.in. opodatkowanie cyfrowych gigantów. Chodzi prawdopodobnie o planowany od dłuższego czasu w Unii Europejskiej tzw. digital tax. Wśród państw członkowskich nie ma na razie zgody, czy, kiedy i w jakim kształcie go wdrożyć, ale nie ma przeszkód, aby poszczególne państwa robiły to na własną rękę. Polska jest orędownikiem tego rozwiązania. Opodatkowanie reklam online, VoD czy streamingu muzyki miałoby dać budżetowi ok. 1 mld zł. Szczegółów podatku ani daty jego wprowadzenia premier nie podał.