statystyki

Co nam przyniesie przyszłość. Potrzeba więcej improwizacji, mniej przewidywania [WYWIAD]

autor: Sebastian Stodolak26.12.2018, 20:00; Aktualizacja: 26.12.2018, 20:11
wybór-drogi-pomysł

Rzeczywistość wymaga od rządów elastyczności, a nie tworzenia sztywnych planów opartych na matematycznej analizie, która mogłaby mieć zastosowanie w epoce uprzemysłowienia. Wielkim wyzwaniem dla wszystkich jest redefinicja reguł współpracy międzyludzkiej, opracowanie nowych kodów kulturowych. Na razie często tworzą się niespójne ze sobą, równoległe rzeczywistości – istnieją miejsca na świecie, w których ludzie nie podają sobie ręki, lecz są znajomymi na Facebooku. Jak budować zaufanie, podstawę kreatywnej współpracy, w takim świecie?źródło: ShutterStock

To, co i jak myślimy o przyszłości, determinuje to, co robimy dzisiaj. Jeśli uważamy przyszłość za możliwą do przewidzenia, to jesteśmy analfabetami - mówi Riel Miller.

Cieszę się, że trafiłem na speca od przyszłości.

Ależ ja nim nie jestem.

Jak to? W pańskiej nocie biograficznej czarno na białym stoi, że para się pan „analizą przyszłości”. Zajmował się pan tym dla OECD i UNESCO. Ktoś się pomylił?

(Śmiech) Nie jestem futurystą ani wróżbitą. Nie wiem, co się wydarzy jutro.

Czyli nie powie mi pan, jakich języków – oprócz angielskiego – powinna uczyć się moja córka? I czy wybór chińskiego to naprawdę dobry pomysł?

Byłbym kłamcą, gdybym śladem wielu „ekspertów” zapraszanych do telewizji twierdził, że posiadłem tajemną wiedzę o tym, co się zdarzy i próbował pana do tego przekonać. Nie wiem, czy język chiński będzie tak przydatny, jak się sądzi.

Jestem rozczarowany.

Analizowanie przyszłości dotyczy tak naprawdę tego, jak ludzie budują swoje wyobrażenia na jej temat. Bo myślenie o przyszłości cały czas się zmienia. Inaczej postrzegano ją 10 tys. lat temu, inaczej 200 lat temu i dekadę temu. Interesuje mnie, co sprawia, że jedni widzą przyszłość w jasnych, a inni w ciemnych barwach, jedni jako wynik zaplanowanego działania, inni jako rezultat przypadku, że dla niektórych przyszłością rządzi determinizm, inni widzą zaś sporo przestrzeni dla wolnej woli.

Nie przyda się pan więc ani mediom, ani politykom. Tu chcą pewników, konkretów.

To powszechny błąd. Dam panu przykład. Zaczynałem karierę w 1982 r. jako ekonomista Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. OECD była wtedy najważniejszą instytucją zajmującą się prognozowaniem gospodarczym. W tamtym czasie sprawdzaliśmy wyniki naszych wcześniejszych prac poprzez zderzanie ich z prawdziwymi wskaźnikami. Okazało się, że nasze prognozy były bardzo niedokładne i to zwłaszcza w aspektach najistotniejszych dla formułowania polityk gospodarczych, czyli np. w szacowaniu faz końcowych i początkowych danych trendów. Byłem zszokowany, gdy szefowie państw członkowskich OECD poinformowani o tych niedokładnościach, mimo wszystko decydowali się z naszych prognoz korzystać dalej, jakby były w 100 proc. trafne.

Świadomie decydowali się kłamać?

Powiedziałbym, że dostarczali to, czego ich obywatele od nich oczekiwali.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane