Jeśli ktoś ma problem z Unią Energetyczną, to źle to świadczy o nim i jego intencjach – mówi Jerzy Buzek w rozmowie z DGP.
Dyrektywa gazowa leży w zamrażarce. Buduje się Nord Stream 2, któremu Polska mówi „nie”, a Baltic Pipe, który połączy nas z Norwegią, jeszcze nie. Rząd ogłasza, że uniezależnimy się surowcowo od Rosji, choć import węgla z tego kraju do Polski rośnie w zastraszającym tempie. To jak to jest?
Opieranie się na węglu w kolejnych latach ma sens wtedy, gdy jest on naszej produkcji. Bez tego koszty uprawnień do emisji CO2 czy walki o czyste powietrze, czyli o zdrowie każdego z nas, są trudne do obrony. Podobnie jak samo zwiększanie zależności od rosyjskiego węgla, podczas gdy od lat staramy się zmniejszać zależność od tamtejszego gazu. Inna sprawa, że to uniezależnianie się od gazu z Rosji nie musi oznaczać, że już nigdy i na żadnych warunkach go stamtąd nie kupimy. Ważne, by warunki te wynikały z negocjacji biznesowych, a nie politycznego szantażu monopolisty.