statystyki

Płoszajski: Chcemy osiągnąć sukces w biznesie? Musimy tolerować czubków [WYWIAD]

autor: Sebastian Stodolak19.08.2018, 16:30
Elon Musk

Elon Musk przez jednych uznawany za wizjonera, przez innych za szaleńcaźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Simon Dawson

Firmy często zatrudniają nowych pracowników, bo „pasują do zespołu”. To droga do klęski, bo to ci, którzy „nie pasują”, wnoszą powiew świeżości, patrzą na rzeczy z zewnątrz i zgłaszają oryginalne pomysły. Starzy pracownicy uznają ich jednak często za nadgorliwców, a ich pomysły za durne - mówi w wywiadzie dla DGP profesor dr hab. Piotr Płoszajski, kierownik Katedry Teorii Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

Jedno z największych odkryć ekonomii ostatnich dekad głosi, że często najbardziej doniosłe innowacje są dziełem przypadku – są „serendypne”. Co z tej obserwacji wynika w praktyce np. dla polskiej polityki proinnowacyjnej?

Jeśli chcemy się rozwijać, nie możemy unikać przypadku i nie możemy polegać wyłącznie na planie. Jeśli chcemy, by polskie firmy były nowoczesne i innowacyjne, musimy stworzyć środowisko sprzyjające „serendypności”, czyli przypadkowości. Nie chodzi o wielkie słowa, deklaracje prezesów czy przemówienia premiera naglące naród do bycia bardziej innowacyjnym, a o bardzo praktyczne rozwiązania. Po pierwsze, musimy tolerować czubków.

Czubków?

Tak. Mamy skłonność do otaczania się ludźmi podobnymi do nas, którzy utwierdzają nas w naszych przyzwyczajeniach, a odrzucamy ludzi, którzy w nasze życie wprowadzają zakłócenia i niepokój. Z tolerowaniem czubków problemy mają zwłaszcza duże firmy. Często zatrudniają one nowych pracowników, ponieważ „tak bardzo pasują do zespołu” i „są tacy jak my”. Takie myślenie to prosta droga do klęski. To przecież osoby, które „nie pasują”, często wnoszą realny powiew świeżości, patrzą na rzeczy z zewnątrz i zgłaszają swoje oryginalne pomysły. Starzy pracownicy uznają je jednak często za nadgorliwców, a ich pomysły za durne. Edwin Catmull, założyciel studia Pixar, podkreśla tymczasem, że większość dobrych pomysłów na początku wygląda skrajnie idiotycznie, dla odmiany natomiast pomysły niedziałające wyglądają z początku świetnie. Jest tak, bo przypominają nam coś, co już znamy i co umiemy sobie wytłumaczyć. Ile zna pan polskich firm, które mają wypracowany system przyglądania się „brzydkim dzieciom” swoich pracowników – tym szalonym pomysłom?

Nie wiem, czy znam choćby jedną.

Jest ich niewiele, a tylko w ten sposób można sprawdzić, czy przypadkiem ktoś nie wpadł u nas na pomysł, który da nam zarobić albo zaoszczędzić miliony. Salvador Dali wyznawał ideę kontrolowanej paranoi, mówiąc, że wymyśla tysiące obrazków, z których wybiera i umieszcza na płótnie tylko niektóre. Wytwarzanie wielu idei i umiejętność wychwytywania tych wartościowych jest właśnie podstawą działania „serendypnego” innowatora. Takie podejście wymaga nieustannej aktywności, otwartości i zdolności do szybkiej zmiany modus operandi. Trzeba więc doceniać ludzi z inicjatywą, o co generalnie w dużych strukturach jest bardzo trudno, bo rządzą w nich procedury i obrona status quo. Druga rzecz, która zwiększa ferment, a ferment jest konieczny dla innowacyjności, to stymulowanie przypadkowych kontaktów między pracownikami. Słynie z tego koncern Google. Jak pan sądzi, dlaczego Google w swoich centrach oferuje pracownikom darmowe stołówki?


Pozostało 67% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Komentarze (4)

  • Jurek(2018-08-19 17:25) Zgłoś naruszenie 22

    Nikt normalny nie będzie uprawiał innowacyjności w społeczeństwie które nie rozumie jej zasad, a każdego innowatora traktuje jak złodzieja i oszusta (skoro sąsiad ma więcej ode mnie to na pewno ukradł, no bo przecież nie może być zdolniejszy ode mnie). Pogódźcie się z tym i przestańcie bajki i bzdury opowiadać. Społeczeństwo średniaków może być co najwyżej średnie. Już ono samo dba o to żeby nikt za bardzo nie poczuł się tutaj wyjątkowy.

    Odpowiedz
  • korporacje są dobre na wszystko(2018-08-20 07:43) Zgłoś naruszenie 10

    Ja mam prostszą receptę. Zróbcie korporację biznesmenów. Tak jak to zrobili prawnicy. Wtedy innowacyjność polskiego biznesu wystrzeli niczym innowacyjność polskich prawników. :))) Tak samo z wynalazcami. Chcesz coś wynaleźć, najpierw musisz zdać egzamin do korporacji wynalazców. Potem patron wynalazca będzie ci pokazywał jak się wynajduje wynalazki. A potem zdasz teoretyczny egzamin na wynalazcę, robiąc trzy wskazane przez komisję wynalazki, dokładnie o takiej budowie, jaką wymyśliła komisja. Na przykład wynajdujesz wóz drabiniasty, żarna i cep. Komisja sprawdza czy mają takie wymiary jakie komisja uważa, że mają mieć i już. Zostajesz wynalazcą.

    Odpowiedz
  • aha(2018-08-19 18:02) Zgłoś naruszenie 11

    Dokładnie p. Jurku tak jest. I tak ze społeczeństwa średniaków społeczeństwa stają się z czasem społeczeństwem nędzarzy. Jednak twórcze czubki tfu, innowacyjne wcześniej czy później się przebiją. Osiągną więcej niż inni a ci inni tak będą się do nich dystansować, opluwać i próbować ich oskubać. Proszę realizować swoje uczciwe plany i nie zaważać na gadanie.

    Odpowiedz
  • Wynalazca prochu(2018-08-20 00:03) Zgłoś naruszenie 10

    Innowacyjność skutecznie tłumi monopol rzeczników patentowych. I tyle w temacie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane