Dziś w Krakowie pikieta Solidarności pracowników gospodarki wodnej
Odkąd ujawniliśmy finansową katastrofę Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, pieniądze się nie znalazły, ale za to zwolniono dyrektora. Jak dowiedział się DGP ze źródeł zbliżonych do resortu przedsiębiorczości, 2 sierpnia miało dojść do spotkania przedstawicieli IMGW z Urzędem Dozoru Technicznego, który ma ustawową możliwość wsparcia jednostki jednorazową dotacją bezzwrotną. Od przedstawicieli UDT słyszymy jednak, że do spotkania nie doszło. Dlaczego? Nie wiadomo.
Wiadomo natomiast, że dziś w Krakowie będzie protestować 300 osób z Solidarności, a konkretnie z sekcji pracowników gospodarki wodnej. Jej przewodniczący Arkadiusz Kubiaczyk mówi, że reforma prawa wodnego to katastrofa, w efekcie której Wody Polskie, które scentralizowały Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej i przejęły finansowanie innych instytucji, w tym IMGW, po prostu toną. – Wody Polskie to potężna firma, a ludzie z niej uciekają. W tym roku odeszło już 200 osób, a nikt na ich miejsce za 2 tys. zł nie chce przyjść – mówi Kubiaczyk. – Mamy pretensje do prezesa Wód Polskich, że na zewnątrz pokazuje, że jest dobrze, choć jest bardzo źle – dodaje.
Reklama
O tym, że w IMGW źle się dzieje, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa alarmowało ministrów Jadwigę Emilewicz i Marka Gróbarczyka na początku czerwca, ale pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się 12 kwietnia. Tego dnia obradowała w Sejmie komisja ochrony środowiska. Obecna na niej Teresa Warchałowska, wicedyrektor departamentu środowiska w NIK, dopytywała prezesa Wód Polskich Przemysława Dacę, czy zabezpieczono środki na finansowanie ustawowych zadań państwowej służby hydrologiczno-meteorologicznej, którą pełni IMGW.

Reklama
– W trakcie kontroli budżetowej, którą prowadziliśmy w Instytucie 7 marca 2018 r., dyrektor złożył oświadczenie, że nie ma na to środków – wskazywała przedstawicielka NIK. Odpowiedź prezesa Wód Polskich była wymijająca. Poinformował, że toczą się rozmowy z Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGM), które przejęło nadzór nad IMGW, oraz z Ministerstwem Finansów. Zapewniał też o rychłym spotkaniu z dyrektorem IMGW, na którym miała zostać omówiona kwestia dalszego finansowania jednostki.
Zapytaliśmy Wody Polskie kolejny raz. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że ich prezes jest „w stałym kontakcie z MGM jako organem nadzorującym Wody Polskie”. – W tym roku Wody Polskie, zgodnie z planem budżetowym, przekazały 15 mln zł na funkcjonowanie państwowej służby hydrologiczno-meteorologicznej. Na wniosek dyrektora IMGW przekazano dodatkowo 20 mln zł. Wody Polskie nie mają kompetencji kontrolnych wobec IMGW. W piśmie skierowanym do dyrekcji IMGW prezes Wód Polskich zwrócił się z wnioskiem o udzielenie informacji o wykorzystaniu dodatkowych środków – informuje Daniel Kociołek z Wód Polskich.
W MGM słyszymy zaś, że podjęto działania mające na celu „stabilizację budżetu IMGW”. „Wody Polskie w tym roku dwukrotnie przekazywały środki na działalność IMGW. Zwróciliśmy się do Ministerstwa Finansów w celu zabezpieczenia środków na niezakłóconą działalność Instytutu. Sprawa jest przedmiotem rozmów na poziomie rządu” – odpowiada biuro prasowe.
IMGW ma problemy finansowe, ponieważ 35 mln zł przekazane dotychczas na jego tegoroczną działalność to raptem jedna trzecia średniorocznego budżetu z poprzednich lat. Jeśli ta dziura nie zostanie załatana, grozi nam zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Polską, bo instytut zapewnia osłonę meteo lotnictwa cywilnego. Jak słyszymy w kręgach rządowych, skokowy spadek środków, jakie IMGW ma do dyspozycji, to efekt nowego prawa wodnego, wywracającego dotychczasowy system do góry nogami i powołujący państwowego molocha w postaci Wód Polskich, który sam ponoć cierpi na brak funduszy. – Wody Polskie to dziś największe zagrożenie dla procesu inwestycyjnego w Polsce, chociażby ze względu na tempo wydawania pozwoleń wodnoprawnych – mówi nam osoba z rządu.