"Widzimy sprzeczność w tym, że płynność, którą dostarcza na rynek bank centralny, natychmiast do nas wraca. I dlatego istnieje obawa, że instrumenty wspierające płynność sektora bankowego, np. obniżenie stopy depozytowej do 0% czy redukcja rezerwy obowiązkowej mogą nie przynieść oczekiwanych efektów, a stworzyć jeszcze większy problem nadpłynności, który w konsekwencji może doprowadzić do osłabienia naszego pieniądza i do utraty kontroli nad stopami procentowymi" - powiedział Skrzypek w wywiadzie dla ISB.

"Takich potencjalnych zagrożeń, które rodzi za sobą powiększanie nadpłynności rynku bez reakcji sektora bankowego w postaci zwiększonej akcji kredytowej, jest wiele. I bank centralny musi brać je pod uwagę, bo nie jest skarbonką do wyrzucania pieniędzy na rynek" - zaznaczył Skrzypek.

Prezes po części rozumie usprawiedliwienia bankowców, twierdzących, że nie został także do końca wdrożony program rządowych poręczeń i gwarancji, ale podkreśla też, że tak naprawdę to banki budują poduszkę bezpieczeństwa i przygotowują się do tego, aby trudne najbliższe miesiące przeżyć możliwe najniższym kosztem, akceptując nawet niższy poziom zwrotu ze swoich inwestycji.

"Jednak taka postawa służy często materializacji ryzyk i stanowi zagrożenie nie tylko dla gospodarki, ale i samych banków. Bo jeżeli sytuacja się pogorszy, to ze sfery realnej przełoży się na sektor bankowy" - powiedział szef NBP.