W 2008 roku inwestycje w obligacje okazały się bardzo zyskowne. W Stanach Zjednoczonych ceny papierów skarbowych pozwoliły zarobić nawet kilkanaście procent - cena 10-letniej obligacji skarbowej wzrosła o 11,4 proc. W Polsce szczególnie korzystny dla papierów dłużnych okazał się ostatni kwartał 2008 roku, fundusze obligacji zarobiły w tym czasie od 3 do 7 proc. Wszystko to miało miejsce dzięki silnym obniżkom stóp procentowych. Klientów do zakupu obligacji nie przekonały jednak wypowiedzi analityków mówiące o tym, że stopy procentowe będą obniżane, co przełoży się na wzrosty cen papierów dłużnych. Dopiero gdy pojawiły się dobre historyczne wyniki, wiele osób podjęło decyzję o zakupie. W efekcie w styczniu do funduszy polskich obligacji napłynęło netto 680 mln zł, a w grudniu niemal 2,5 mld zł. Tymczasem wraz z obniżeniem do niemal zera poziomu podstawowej stopy procentowej w USA w grudniu i ogłoszeniu planów ogromnej podaży nowych obligacji atrakcyjność papierów dłużnych drastycznie spadła. Rynek amerykański zanotował silną korektę, która pociągnęła za sobą również inne kraje, w tym Polskę. W efekcie spadków cen większość zysków, które udało się wypracować w 2008 roku, została utracona. Osoby, które zdecydowały się na zakup funduszu obligacji w styczniu czy grudniu, z dużym prawdopodobieństwem mają dziś straty na swojej inwestycji.

Niestety, psychika ludzka jest niepokonana. Podobna sytuacja ma miejsce w odniesieniu do rynku akcji. Podczas sesji 2 marca indeks amerykańskiej giełdy Dow Jones Industrial Average po raz pierwszy od roku 1997 spadł poniżej poziomu 7000 punktów. WIG20 znajduje się na poziomie 1445 punktów, czyli poziomie nienotowanym od 2003 roku. Akcje są skrajnie tanie. Wiele instrumentów ma wyceny, o jakich inwestorzy długoterminowi w ostatnich latach mogli tylko marzyć. Załóżmy, że wieloletni średni poziom cen akcji wynosi 15. Dziś ceny akcji wyceniane są na poziomie 6-8, co pozwala oczekiwać średniorocznej długoterminowej stopy zwrotu wynoszącej 10 proc. plus dodatkowa premia za kupno po niskich cenach. Jednak to nie przekonuje inwestorów, którzy obecnie poszukują dowodów na to, że spadków już nie będzie. Wydaje się, że dowodem będzie ponowny silny wzrost cen akcji. Wtedy tłumnie ruszą po zakupy i ponownie mogą się rozczarować, bo będzie to czas korekty.