Projekt ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym umożliwi wspólne wystąpienie do sądu grupie liczącej co najmniej 10 firm. Ich sytuacja prawna związana z umowami z bankami na opcje musi być podobna. Sprawy w postępowaniu grupowym mają rozpatrywać sądy okręgowe w składzie trzech sędziów zawodowych.

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, dostępnym na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości, postępowanie grupowe ma ułatwiać dostęp do sądu m.in. w sytuacjach, w których dochodzenie roszczenia w takim postępowaniu jest korzystniejsze dla zainteresowanego niż indywidualne występowanie z własnym roszczeniem.

Przez postępowanie grupowe - jak napisano w uzasadnieniu - odciąża się sądy od rozpatrywania wielu podobnych spraw różnych podmiotów oraz zmniejsza się też koszty postępowania (np. dzięki wspólnemu postępowaniu dowodowemu).

O tym, że rząd przygotowuje taki projekt poinformował w zeszłym tygodniu wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Jednocześnie Szejnfeld zachęcał wówczas do polubownego załatwiania sporów. Przekonywał, że najskuteczniejszym sposobem rozwiązywania problemów związanych z opcjami walutowymi są bezpośrednie porozumienia między bankami i firmami.

Szejnfeld proponował, żeby w przypadkach, w których nie uda się osiągnąć porozumienia w bezpośrednich rozmowach, skorzystać z mediacji. Podstawą funkcjonowania mediacji - mówił wiceminister - powinna być zgoda trzech stron: rządu, banków i przedsiębiorstw. Szejnfeld zapowiedział też, że instytucje rządowe zapewnią doradztwo zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla banków.

W okresie, gdy złoty umacniał się, przedsiębiorcy sprzedający swoje usługi bądź towary za waluty obce, w obawie przed stratami, zawierali z bankami umowy o tzw. opcje walutowe. Nie zawsze jednak umowy z bankami służyły jedynie do zabezpieczenia kursowego. Część spółek zawierało umowy określane jako spekulacyjne, które ostatecznie przyniosły im poważne straty. W efekcie firmy te muszą obecnie zapłacić bankom znaczne kwoty.