Najwięksi też wykorzystują sieć

Wiedzą to najbardziej popularni polscy artyści. Swoje profile w polskiej wersji MySpace mają m.in. zespół Feel, Edyta Górniak, Kayah, Artur Rojek, ale także Anna Maria Jopek, Anna Dąbrowska, Tomasz Stańko czy Leszek Możdżer. Znani artyści hip-hopowi, Fish i Emade, których płyty wydaje Asfalt Records, udostępnili na przykład w MySpace singiel z najnowszej płyty i ogłosili konkurs na najciekawszy jego remiks. Zwycięski utwór ukaże się na płycie muzyków. Sam MySpace też chętnie angażuje się we wspieranie artystów. W ten sposób pomaga np. w promocji zespołu Silver Rocket, założonego przez Mariusza Szypura. Artysta kilka lat temu bliski był nawet zrobienia kariery w USA z inną kapelą Happy Pills (recenzję płyty zespołu zamieścił nawet legendarny magazyn The Rolling Stone), ale przeszkodziły w tym zamachy 11 września 2001 r. w Nowym Jorku. Zespół leciał właśnie na koncerty w USA, ale samolot musiał zawrócić. Teraz powrócił z zespołem Silver Rocket, dla którego MySpace organizuje m.in. koncert w Krakowie. Ponieważ płyta jest angielskojęzyczna, MySpace promował jej profil także w wersjach serwisu m.in. w Wielkiej Brytanii, na Węgrzech, w Brazylii, Indiach i Turcji. Płyta ukazała się w sprzedaży 15 września i, podobnie jak w przypadku Kofty Hanny Banaszak, użytkownicy MySpace mogli słuchać jej za darmo w tygodniu poprzedzającym premierę. Agnieszka Jastrzębska, menedżer zespołu, nie ma wątpliwości, że współpraca z MySpace pomogła zespołowi.

- Liczba odwiedzających profil zespołu w tygodniu poprzedzającym premierę płyty wzrosła trzykrotnie. Na początku było 10 tys. wizyt, dziś jest ich ponad 60 tys. Wyniki sprzedażowe do końca 2008 roku, jak na zespół, który śpiewa po angielsku i nie schlebia popularnym gustom, są bardzo dobre - to ponad 5 tys. sprzedanych krążków, a nakład został dotłoczony już po miesiącu od premiery. Poza tym za pośrednictwem profilu na MySpace mieliśmy sporo propozycji koncertowych - dodaje Agnieszka Jastrzębska.

Wyłowić hit w sieci

Obecność w sieci nie tylko pozwala znanym artystom na kontakt z internautami, ale działa też w drugą stronę. Nieznane zespoły mają szansę zdobyć profesjonalny kontrakt z wytwórnią, bez którego nie da się podbić rynku.

- Bardzo często przeglądam MySpace, sprawdzając, jaką muzykę oferują nieznane zespoły i jak oceniają ją internauci. To jest bardzo pomocne narzędzie, ale trzeba umieć z niego korzystać - podkreśla Piotr Kabaj.

Dla niektórych obecność w MySpace okazała się pomocna. Piosenkarka Iza Lach wysłała płytę demo do EMI Music Poland i jednocześnie zamieściła swoje utwory na profilu w MySpace. Krótko potem wytwórnia zaproponowała jej kontrakt.

- Przesłuchaliśmy demo, ale ponieważ piosenkarka miała też profil na MySpace, mogliśmy zobaczyć, jak na muzykę reagują słuchacze - dodaje Piotr Kabaj.

Według niego w Polsce wciąż brakuje jednak dobrej dystrybucji cyfrowej muzyki. Podczas gdy na świecie, według Międzynarodowej Federacij Przemysłu Fonograficznego (IFPI), muzyka sprzedawana cyfrowo stanowi już 20 proc. całej sprzedaży, w Polsce - według Piotra Kabaja - udział rynku tej formy sprzedaży szacować można na nie więcej niż 1 proc. Co prawda nielegalne ściąganie muzyki jest dla branży problemem, ale - jak przyznaje szef EMI - nie wszyscy internauci to złodzieje.

- Z badań wynika, że wielu internautów ściąga z sieci sporo muzyki, ale co drugi potem kupuje ją legalnie. Żeby jednak ludzie chcieli kupować, potrzebna jest dobra dystrybucja. Żałuję, że w Polsce nie ma serwisu iTunes Music Store, który jest przyjazny i ludzie lubią w nim kupować - dodaje Piotr Kabaj.