Na początku listopada 2008 r. w polskiej wersji internetowego serwisu MySpace pojawił się nowy profil jednej z polskich piosenkarek jazzowych. Artystka skończyła właśnie pracę nad nową płytą, której premierę zaplanowano na 6 grudnia 2008 r. W ciągu dwóch tygodni przed ukazaniem się krążka w sklepach na profilu artystki można było za darmo odsłuchać wszystkie piosenki. Serwis został natomiast wyłącznym patronem płyty. Taka była decyzja artystki. Biorąc pod uwagę zasady działania branży muzycznej - niespotykana i ryzykowna.

Zazwyczaj do artysty, który właśnie nagrał płytę, ustawia się bowiem kolejka przedstawicieli mediów z propozycją patronatu. Korzyści mają obie strony. Artysta - promocję, media - samego artystę, którego pokazują w wywiadach. Na pierwszy rzut oka wydawało się więc, że tylko ktoś zupełnie niedoświadczony mógłby zrezygnować z takiej promocji, zastępując ją tylko obecnością w internecie. Ale wspomniana piosenkarka do niedoświadczonych nie należy. Jej kariera zaczęła się 29 lat temu, w ciągu których wydała 13 płyt. Znana jest m.in. z takich utworów, jak Pogoda ducha czy Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia. Ostatnią płytę, zatytułowaną Kofta, wydała dla uczczenia 20. rocznicy śmierci poety Jonasza Kofty. Osoba, która postawiła na MySpace, nazywa się Hanna Banaszak.

Nie może żałować tego kroku. Od 4 listopada do dziś jej profil odwiedziło ponad 14 tys. osób. Żeby uzyskać w Polsce status złotej płyty, sprzedać trzeba co najmniej 15 tys. krążków. Kofta pojawiła się na półkach 6 grudnia. Status złotej płyty zdobyła już pierwszego dnia. Dotychczas sprzedało się już co najmniej 20 tys. egzemplarzy, a wytwórnia, która wydała płytę - Fonografika - właśnie zamówiła kolejną partię.

- Hania bardzo starannie dobiera partnerów i media do promocji. Od początku była bardzo otwarta na propozycję MySpace. Taka forma promocji była na pewno dla słuchaczy ciekawostką, a Hani pozwoliła w łatwy sposób dotrzeć do większej grupy osób, przede wszystkich do młodszych słuchaczy - mówi GP Marta Gruszka, szefowa promocji Fonografiki.

Promocja pomaga, rynek rośnie

Promocja z wykorzystaniem sieci to coraz bardziej popularny sposób promocji polskich muzyków. A także jeden z wielu czynników, dzięki którym sprzedaż płyt w Polsce wciąż rośnie. Według wstępnych danych Związku Producentów Audio Video Polacy wydali w ubiegłym roku na płyty 353,5 mln zł, czyli o 7,5 proc. więcej niż rok temu. To nieco słabsza dynamika, niż w roku 2007, kiedy jego wartość w stosunku do roku 2006 zwiększyła się aż o 23 proc., ale na tle innych krajów wciąż imponująca.

- Jesteśmy ewenementem. Globalnie sprzedaż muzyki na CD spada. Także w krajach naszego regionu sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. W ubiegłym roku rynek czeski skurczył się o 10 proc., a węgierski aż o 33 proc. - mówi GP Piotr Kabaj, prezes EMI Music Poland, jednej z czołowych wytwórni na polskim rynku.

Wciąż najchętniej kupowane są CD. Ich sprzedaż to grubo ponad 90 proc. całego rynku. Ale zwiększa się też zainteresowanie muzycznymi DVD.

- Wzrost polskiego rynku wynika z kilku powodów. Przybywa świadomych klientów, coraz lepsza jest dystrybucja, zarobki Polaków w ostatnim czasie szybko rosły, więc było ich stać na zakupy i nadrabianie zaległości muzycznych i uzupełnianie prywatnych bibliotek. Polacy coraz chętniej sięgają po muzykę, którą określić można jako niszową. Dużą popularnością cieszą się także zagraniczne składanki - tłumaczy Piotr Kabaj.

Branża na całym świecie obawia się dziś jednak, jak na jej przychody wpłynie kryzys, ale przedstawiciele polskiego rynku na razie śpią spokojnie.

- Nasz rynek jest zdrowy. Zakładamy, że sprzedaż utrzyma się na stabilnym poziomie. Co prawda część kosztów działalności wzrosła, ale rozsądniej planujemy kolekcje, ale także dywersyfikujemy przychody, sprzedając muzykę do filmów, seriali czy reklam - podkreśla Piotr Kabaj.

Dodaje jednak, że promocja to jeden z najważniejszych czynników wpływających na sukces płyty, a wykorzystanie w tym celu internetu to jeden ze skutecznych sposobów.