Od najbliższego piątku mali i średni przedsiębiorcy mogą ubiegać się o dofinansowanie ze środków unijnych na uzyskanie patentów lub innych form ochrony własności przemysłowej. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przeznaczyła na ten cel w tym roku ponad 23 mln zł. Na sfinansowanie patentu lub wzoru przemysłowego można zdobyć ze środków unijnych do 400 tys. zł. Jest to kwota wystarczająca, by przedsiębiorca mógł podołać ciężarowi finansowemu zdobycia patentu lub wzoru.

Czynnikiem, który wymusza zainteresowanie ochroną własności przemysłowej, są fundusze unijne. Aby zdobyć dotacje na wysokoinnowacyjne inwestycje czy też inwestycje związane z opracowaniem i wdrożeniem do produkcji wzoru przemysłowego, przedsiębiorcy muszą udokumentować posiadanie patentów czy wzorów przemysłowych. Jednak poza tym polskie przedsiębiorstwa niechętnie korzystają z instrumentów ochrony własności przemysłowej. W identycznym konkursie PARP w 2008 roku dotacje trafiły do zaledwie 25 firm. Głównym powodem są mała innowacyjność firm oraz brak tradycji korzystania z takich rozwiązań.

- Wykorzystanie ochrony własności przemysłowej w Polsce nie jest dobre. O ile duże firmy ubiegają się o patenty lub korzystają z ochrony wzorów lub znaków towarowych, to w przypadku mniejszych przedsiębiorstw sytuacja jest zła - uważa Adam Pawłowski, europejski rzecznik patentowy.

Pod względem stosowania instrumentów ochrony własności przemysłowej Polska osiąga podobne rezultaty jak Białoruś, Indie i małe państwa UE. Od dużych państw europejskich dzieli nas przepaść. Nie mówiąc już o dystansie, jak dzieli nas od takich potęg jak USA czy Japonia. W 2007 roku (to ostatnie dostępne dane) w Europejskim Urzędzie Patentowym (EPO) podmioty z Niemiec złożyły ponad 25 tys. wniosków, mała Belgia 1,9 tys., a Luksemburg 250 wniosków. Polska - 105.

Trzeba jednak podkreślić, że w ostatnich latach coraz więcej przedsiębiorstw jest zainteresowanych ochroną swojej własności przemysłowej.

- Odnotowujemy niewielki wzrost wynalazków zgłaszanych do ochrony - mówi Adam Taukert z Urzędy Patentowego.

Większe jest zainteresowanie informacjami o formach ochrony. Z danych Urzędu Patentowego wynika, że z roku na rok liczba zgłoszeń rośnie w tempie kilku, kilkunastu procent. W 2006 roku zgłoszono blisko 2,4 tys. wynalazków, rok później było ich 2,6 tys. (wzrost o 10 proc.). Olbrzymia w tym zasługa zagranicznych firm, które zainwestowały w Polsce, kupiły polskie spółki lub ulokowały tu centra badawczo-rozwojowe.

- Zagraniczne przedsiębiorstwa mają wypracowane procedury postępowania z innowacyjnością. Polskie firmy dopiero tego się uczą. Dodatkowo zagraniczne często zatrudniają specjalistów, którzy zajmują się wyłapywaniem z działów badawczych pomysłów, które warto objąć ochroną prawną - mówi Adam Pawłowski.

W badaniu przeprowadzonym na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości przedsiębiorcy wskazują na brak świadomości korzyści z ochrony własności przemysłowej. Wiąże się to m.in. z niską wiedzą menedżerów na temat możliwości i warunków dokonywania zgłoszeń patentowych (szczególnie międzynarodowych) czy też z brakiem współpracy między naukowcami i przedsiębiorcami. Przedsiębiorców zniechęca też długotrwałość procedur administracyjnych, koszty uzyskania i przedłużania ochrony i sądowe, związane z egzekucją praw. Ostatnia przeszkoda najbardziej uderza w mniejsze firmy, które nie dysponują takim kapitałem, by móc sobie pozwolić na prowadzenie długotrwałych sporów sądowych.

Polscy przedsiębiorcy mogą ubiegać się o patent europejski, który pozwoli im na rozciągnięcie ochrony wynalazków na 38 państw kontynentu.

- Jedną z barier ograniczającą dostęp do uzyskiwania patentów europejskich jest wysoki koszt procedury - mówi Adam Taukert.