"Kredyty gotówkowe i karty kredytowe są najbardziej popularnymi formami kredytowania zakupów, ale zarazem najdroższymi" - powiedział PAP analityk Open Finance Mateusz Ostrowski. Dodał, że banki często stosują najwyższe oprocentowanie dozwolone przez tzw. ustawę antylichwiarską, które obecnie wynosi 22 proc.

"W przypadku limitowanego kredytu na rachunku oszczędnościowo- rozliczeniowym (ROR), oprocentowanie jest znacznie niższe" - dodał Ostrowski.

Także ekspert Bankier.pl Wojciech Boczoń podkreślił w rozmowie z PAP, że znacznie tańszy jest kredyt przyznawany przez banki posiadaczom rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych.

"Oprocentowanie takiej pożyczki wynosi 13-15 proc. Jest zatem dużo niższe niż kredyt gotówkowy" - powiedział ekspert Bankier.pl. Istotne jest to, że odsetki od kredytu na rachunku oszczędnościowo- rozliczeniowym naliczane są tylko od faktycznie wykorzystanych pieniędzy.

Boczoń wyjaśnił, że kredyt na ROR to dodatkowe pieniądze, z których można skorzystać, jeżeli wypłaci się już wszystkie własne środki znajdujące się na rachunku. "Taki kredyt to szczególnego rodzaju debet" - powiedział Wojciech Boczoń.

Wyjaśnił, że wysokość takiego kredytu zazwyczaj wynosi dwu - lub trzykrotność miesięcznych pensji osoby mającej ROR.

Ostrowski podkreślił natomiast, że kolejną zaletą takiego kredytu jest to, że jego wysokość może się zmniejszać w miarę wpływu na konto pieniędzy np. pensji.

"Jeżeli ktoś zadłużył się np. na 3 tys. zł, bo taki miał limit na swoim rachunku, a następnie wpłynęło na jego konto wynagrodzenie wynoszące również 3 tys. zł, to zadłużenie zmniejszyło się w danym momencie do zera" - powiedział Ostrowski.

Podkreślił, że zadłużenie powstanie dopiero wtedy, jeżeli posiadacz rachunku znów zacznie korzystać z kredytu.

Analitycy wskazali na jeszcze jedną korzystną formę finansowania zakupów dóbr konsumpcyjnych. "Jest to nieoprocentowany kredyt ratalny. Niektóre sieci handlowe porozumiewają się z bankami i oferują zapłatę za telewizor czy lodówkę np. w 20 nieoprocentowanych ratach" - powiedział Ostrowski.

Ostrowski natomiast wyjaśnił, że w takim przypadku kredytu na zakup udziela klientowi bank. Klient spłaca tylko zaciągnięty dług. Nie płaci odsetek ani prowizji. "Koszty te ponosi sieć handlowa" - powiedział analityk Open Finance.