Z akceptacją społeczną dla energetyki jądrowej jest obecnie znacznie lepiej niż to bywało dawniej.

- Do Ministerstwa Gospodarki wpływają już wystąpienia wojewodów województw północnych zawierające wnioski, by to na terenie ich województw została zlokalizowana pierwsza polska elektrownia jądrowa - powiedziała wiceminister Joanna Strzelec-Łobodzińska odpowiedzialna w Ministerstwie Gospodarki za energetykę konferencji naukowo-technicznej nt. polityki energetycznej Polski do 2030 roku.

Atuty Bełchatowa

Dobrą lokalizacją mogą być także tereny należące do kopalni węgla brunatnego i elektrowni w Bełchatowie. Potencjalnych lokalizacji może być znacznie więcej.

- W wyeksploatowanych wyrobiskach po węglu będą niezbędne elektrowni jądrowej zbiorniki wody, a poza tym mamy atrybut, jakiego nie ma nikt inny: dysponujemy wyprowadzeniem mocy. To ważne w sytuacji, gdy uzyskanie dzisiaj akceptacji społecznej dla nowej linii wysokiego napięcia jest tak samo trudne jak dla całej elektrowni wznoszonej od podstaw w nowym miejscu - mówi Jacek Kaczorowski, prezes zarządu PGE Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów.

Według Joanny Strzelec-Łobodzińskiej zapotrzebowanie na energię elektryczną polskiej gospodarki w perspektywie roku 2030 wzrośnie o ok. 40 proc. w stosunku do poziomu roku bieżącego. 15 proc. będzie pochodziło z energetyki jądrowej. Zgodnie z wymogami unijnymi 15 proc. energii będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych. Głównie będą to elektrownie wiatrowe uciążliwe dla systemu elektroenergetycznego. Celem zrównoważenia naturalnej niestabilności pracy tego typu źródeł operator krajowego systemu przesyłowego PSE Operator ogłasza właśnie przetargi na budowę elastycznych, szybkoreagujących nowych mocy wytwórczych pracujących na gazie.

Nowe źródła gazu

Polska nie musi liczyć wyłącznie na import gazu z Rosji. Zdaniem prof. Wojciecha Góreckiego, kierownika zakładu surowców energetycznych Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH, oraz doradcy wicepremiera Waldemara Pawlaka bardzo perspektywiczny w zakresie wydobycia gazu jest tzw. basen czerwonego spągowca, który rozciąga się od wschodnich granic Wielkiej Brytanii, poprzez Holandię, Niemcy aż do Polski. W tej strukturze zostało udokumentowane 5,5 bln m sześc. gazu w zasobach wydobywalnych, z czego w Wielkiej Brytanii 1,2 bln m sześc. 2,77 bln m sześc. ma największe złoże Groningen znajdujące się w Holandii, Niemcy mają 0,5 bln m sześc., z czego największe niemieckie złoże Salzwedel-Peckensen szacowane jest na ok. 200 mld m sześc., zasobów. Głębokości występowania złóż gazu ziemnego na obszarze Morza Północnego mieszczą się w przedziałach 3000-4000 m w części północnej i 2000-3000 m w części południowej. W Holandii złoża występują na głębokościach od 2000 do 4000 m. Szereg złóż niemieckich występuje na głębokościach od 4000 do 6000 metrów. 1/5 tego basenu przypada na Polskę.

- Przy bardzo konserwatywnym podejściu według naszych szacunków nieodkryte zasoby przypadające na polską część basenu czerwonego spągowca wynoszą ok. 1,5 bln m sześc. - zapewnia prof. Wojciech Górecki.

Nakłady na wiercenia

Zasoby tzw. struktury Kutno leżącej jednak na głębokości 6200 metrów mogą sięgać od 300 do 500 mld m sześc. gazu. Takie szacunki potwierdzają wszyscy specjaliści od czerwonego spągowca i poszukiwań gazu.

- Aby dostać się do tych złóż, należy poprawić jakość badań sejsmicznych na głębokościach od 3000 do 6500 m, a także znacząco zwiększyć nakłady na wiercenia. Drogą prowadzącą do nowych odkryć złożowych będą głębokie otwory wiertnicze sięgające do 6000-6500 m realizowane w ramach konsorcjów firm naftowych. Kto nie szuka, ten nie znajduje - mówi prof. Wojciech Górecki.

W AGH został przygotowany już profil eksperymentalny, potrzeba tylko pieniędzy na jego realizację z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego albo Ministerstwa Gospodarki. Profesor Wojciech Górecki postuluje wydzielenie w strukturach PGNiG spółki zajmującej się wyłącznie poszukiwaniem i eksploatacją złóż gazu. Do tej pory pieniądze uzyskane ze sprzedaży gazu wydobywanego z krajowych złóż rozmywają się w strukturze przychodów całej firmy i nie są zwracane na poszukiwanie i udostępnianie nowych złóż. Należałoby także podnieść cenę gazu pozyskiwanego z rodzimych złóż do warunków bardziej rynkowych. Do tej pory koszt pozyskania gazu z krajowych źródeł wynosił ok. 90 dol. za 1000 m sześc. Podniesienie tej ceny o 100 dolarów wprawdzie skutkowałoby wzrostem cen gazu o 10-12 proc. dla konsumentów, ale pozwoliłoby pozyskać ok. 550 mln dol. rocznie na poszukiwania, które będą skutkowały zwiększeniem rodzimych zasobów i podniesieniem bezpieczeństwa energetycznego.

20 proc. będzie stanowił udział energii ze źródeł odnawialnych w całkowitym zużyciu energii w roku 2030