Jak tłumaczy Andrzej Stopczyński, szef pionu bankowego w Komisji Nadzoru Finansowego, polski nadzór od dawna stał na stanowisku, że minimalny współczynnik wypłacalności przyjęty w ramach nowej umowy kapitałowej tzw. Bazylei II na poziomie 8 proc. jest stanowczo za niski.

- Dlatego banki o współczynniku niższym niż 10 proc. traktujemy z zasady jako niedokapitalizowane - mówi Andrzej Stopczyński, szef pionu bankowego w Komisji Nadzoru Finansowego.

Bez dywidendy

Przez rok współczynnik wypłacalności w całym sektorze bankowym spadł z 12,1 do 10,8 proc. na koniec 2008 roku. Dlatego nadzór chce, by banki pozostawiły większość ubiegłorocznych zysków w spółkach.

- Jako nadzór możemy nie zgodzić się na wypłatę dywidendy, jeśli uznamy, że jest to z punktu widzenia stabilności banku konieczne - tłumaczy Marta Chmielewska-Racławska z urzędu KNF.

W 2008 roku banki komercyjne przeznaczyły na dywidendę 4,5 mld zł z 11,6 mld zł - reszta, czyli 60 proc., poszła na zasilenie kapitałów banków. W minionym roku banki komercyjne zarobiły łącznie 13,8 proc., ale dywidendy będą prawdopodobnie dużo niższe. Szefowie większości banków zadeklarowali bowiem przeznaczenie całej dywidendy na kapitały banków.

Zdaniem Marty Jeżewskiej, analityka Domu Inwestycyjnego BRE, do banków, które mogą wypłacić dywidendę z zysku za 2008 rok, należy Noble Bank. Może go do tego skłaniać planowana fuzja z Getin Bankiem. Dywidendę wypłaci też prawdopodobnie Bank Handlowy, który na ten cel może przeznaczyć połowę zysków za 2008 rok. Nie wiadomo natomiast, jak zachowa się Pekao. Prezes tego banku Jan Krzysztof Bielecki powiedział jedynie, że dywidenda na pewno nie będzie nominalnie wyższa niż rok wcześniej, kiedy to bank wypłacił rekordowe 2,5 mld zł.

Ale nie tylko dywidendą banków zainteresowała się KNF. Zgodnie z uchwałą Komisji banki będą musiały ograniczyć swoje zaangażowanie wobec podmiotów powiązanych kapitałowo i organizacyjnie - zaangażowanie nie będzie mogło przekroczyć 100 proc. kapitałów własnych.

Depozyty w bankach-matkach

W praktyce oznacza to konieczność zmniejszenia przez niektóre banki depozytów utrzymywanych w ich zagranicznych spółkach-matkach.

- Zastosujemy się do wytycznych KNF najpóźniej do lipca - deklaruje Mirosław Boda, wiceprezes ING BSK, banku, który na rachunkach swojej holenderskiej spółki-matki miał zdeponowane na koniec 2008 roku 7,8 mld zł, przy funduszach własnych 4,2 mld zł.

Wysokie należności od swoich zagranicznych właścicieli miały w 2008 roku także m.in. Bank Handlowy i Fortis Bank Polska. Zaangażowanie u swojego włoskiego akcjonariusza (Unicredit) ostatnio zmniejszył natomiast bank Pekao.

Z danych KNF wynika, że w całym 2008 roku wartość środków ulokowanych przez polskie banki za granicą zmniejszyła się o 13,8 mld zł z 58 mld zł. W tym samym czasie do polskich banków wpłynęło z zagranicy (zaciągnięte kredyty, pożyczki oraz depozyty przyjęte od banków) 84,5 mld zł. Oznacza to, że ekspozycja polskich banków na zagraniczny sektor zmalała, przy jednoczesnym zwiększeniu zaangażowania tych instytucji w finansowanie polskiego sektora.

- Wszelkie próby szukania finansowego wsparcia przez banki zagraniczne w swoich polskich spółkach-córkach, w przypadku ich problemów z płynnością, musiałyby zostać uznane za działanie na szkodę spółki. Takie działanie mogłoby się spotkać z działaniami represyjnymi ze strony nadzoru - mówi Marta Chmielewska-Racławska.

KNF nie podaje jednak, jakich środków mogłaby użyć wobec banków, które nie zastosowałyby się wobec jej zaleceń.

- Komisja Nadzoru Finansowego ma wiele środków, z odebraniem licencji włącznie. Dlatego wolałbym tego nie sprawdzać - mówi jeden z bankowców.

OGRANICZENIA WYPŁAT DYWIDEND RÓWNIEŻ U UBEZPIECZYCIELI

Komisja Nadzoru Ubezpieczeniowego oczekuje, że część ubezpieczycieli zostawi zyski w spółkach, poprawiając bezpieczeństwo klientów. Najprawdopodobniej w przypadku ubezpieczycieli - w przeciwieństwie do banków - nie będzie ogólnorynkowych wytycznych w tej sprawie.

- Prowadzimy indywidualne rozmowy z zakładami ubezpieczeń i uświadamiamy im korzyści z zachowania wysokiego bufora kapitałowego - powiedział GP Lesław Gajek, zastępca przewodniczącego KNF.

Takie spotkania to efekt analizy ankiet, które pod koniec grudnia otrzymały wszystkie zakłady ubezpieczeń z pytaniem, co zamierzają zrobić z tegorocznymi zyskami.

- W odpowiedzi napisaliśmy, że zarząd zastanawia się, co rekomendować walnemu i nic się w tej sprawie nie zmieniło - mówi Beata Zduńczyk-Skup z ING.

Nie odpowiedziała na pytanie, czy władze jej firmy przygotowują się do spotkania z nadzorem. Można się go spodziewać, bo spółka zarobiła w 2008 r. 166 mln zł i ma spore przychody ze sprzedaży polis strukturyzowanych realizowanej we współpracy z jednym bankiem - ING. To może nie podobać się nadzorowi, który widzi w takim układzie spore zagrożenie.

- Pozostawienie zysku w spółce powinny rozważyć firmy, które sprzedają dużo polis strukturyzowanych. Druga grupa to firmy, które mają stosunkowo niski poziom nadwyżki środków własnych nad marginesem wypłacalności - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.

Wiadomo natomiast, że rozmowa o dywidendach nie ominie innego potentata.

- Przedstawiciel Commercial Union został zaproszony na takie spotkanie w marcu - mówi Bohdan Białorucki, rzecznik CU.

W 2007 r. towarzystwa zarobiły 5,3 mld zł. Przy czym trzeba pamiętać, że 3,6 mld zł zysku przypadło na grupę PZU, która nie wypłacała dywidendy udziałowcom. W tym roku również nie należy się spodziewać, że udziałowcy PZU dostaną dywidendę z około 2,5 mld zł zysku za 2008 rok.

maj