Zdecydowana większość przedsiębiorców wykorzystywała opcje do zabezpieczenia się, a nie do spekulacji, więc negatywna wycena z tytułu opcji zostanie zrównoważona przez odpowiednio wyższe przychody z eksportu będące rezultatem korzystnej dla eksportera zmiany kursu walutowego.

Instrumenty pochodne są w Polsce stosowane przez przedsiębiorców do zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym od co najmniej dziesięciu lat. Największy udział w polskim rynku instrumentów pochodnych miały początkowo swapy i forwardy walutowe. Stopniowo na popularności zyskiwały tzw. opcje zerokosztowe (finansowanie opcji typu put wystawionymi opcjami typu call). W ostatnich latach znaczna część klientów korzystających z instrumentów pochodnych jako zabezpieczenia nie tylko chroniła się przed skutkami umacniania się polskiej waluty, ale też bardzo często notowała dodatnie wyniki finansowe. Dopiero zmiana trendu kursu złotego w II połowie 2008 r. zaczęła się przekładać na negatywne wyceny z tytułu umów opcyjnych.

Nadzór finansowy już w listopadzie 2008 r. rozpoczął serię spotkań z zarządami banków w największym stopniu zaangażowanych na rynku instrumentów pochodnych. Wskazywaliśmy na konieczność przekonania klientów do jak najszybszego zamykania pozycji. Zalecaliśmy także restrukturyzację zobowiązań firm poprzez ich zamianę na kredyt. Pod koniec 2008 r. banki podjęły działania, zmierzające do renegocjacji zobowiązań niektórych klientów korporacyjnych. Jednak niewielka część przedsiębiorstw zdecydowała się zamknąć pozycje i restrukturyzować dług.

Zwłoka w zamykaniu pozycji motywowana była przekonaniem firm o chwilowym osłabianiu się złotego i szybkim odwróceniu się tego trendu, ale także oczekiwaniem na systemowe rozwiązanie problemu. Z informacji z banków wynika, że liczba klientów z wysoką negatywną wyceną i tych, którzy zawierali transakcje spekulacyjne z kilkoma bankami wynosi 5 - 10 proc. ogólnej liczby klientów posiadających umowy opcyjnie. Dlatego tak istotne jest odróżnienie negatywnej wyceny z tytułu umów opcyjnych od rzeczywistych strat ponoszonych przez przedsiębiorców z działalności gospodarczej.

Banki zostały przez nadzór finansowy poproszone o dokonanie przeglądu portfela, oszacowanie ekspozycji zagrożonych i ich segmentację na trzy grupy: wstrzymane, do natychmiastowego zamknięcia, do restrukturyzacji. Obecnie potrzebne jest aktywne zaangażowanie obu stron, banków i przedsiębiorstw, w proces negocjacji. Najlepszą ścieżką wyjścia z problemów wydaje się restrukturyzacja zobowiązania (zamknięcie pozycji i zamiana pozostałego zobowiązania na długoterminowy kredyt). Banki w kontaktach z nadzorem deklarują wolę ugodowego rozwiązania problemu spłaty zobowiązań klientów z tytułu transakcji pochodnych. W większości przypadków banki są gotowe do udziału w stratach klientów.

Jako narzędzia restrukturyzacyjne banki stosują m.in.: zmianę terminów kontraktów, dopasowując je do spodziewanych wpływów walutowych, zamianę części lub całości zobowiązań na kredyt spłacany w ratach oraz umorzenie części zadłużenia (jako uzupełnienie zamiany zobowiązania na kredyt). W rozstrzygnięciu ewentualnego sporu powstałego między bankiem a przedsiębiorstwem pomóc może platforma mediacyjna przy KNF, której atrakcyjność zwiększa uchwalona 11 lutego 2008 r. zmiana regulaminu sądu polubownego przy KNF, wprowadzająca możliwość przeprowadzenia samego postępowania mediacyjnego, bez konieczności wyrażenia zgody na rozstrzygnięcie w ramach postępowania polubownego.

Jednocześnie banki powinny rozważyć ograniczenie dostępności niektórych instrumentów pochodnych dla przedsiębiorstw, które sygnalizowały problemy z już zawartymi umowami opcyjnymi. W dłuższej perspektywie środowisko bankowe musi rozbudować systemy wymiany między bankami informacji w obszarze korporacyjnym. Z kolei zarządy firm, które poniosły straty na spekulacji, mogą być rozliczone ze swoich działań przez nadzór właścicielski.

Pilne pozostaje wdrożenie do polskiego prawa unijnej dyrektywy MiFID, która zwiększy ochronę klientów instytucji finansowych.