Nie ustaje walka samorządów, które stoją wobec perspektywy utraty dużej części wpływów z podatku od nieruchomości z powodu nagłej zmiany zasad naliczania daniny od farm wiatrowych.
Wiele z nich już zapowiedziało złożenie skargi na Skarb Państwa i alarmuje, że będzie domagało się rekompensat za należne, a utracone dochody. Alternatywą jest przesunięcie daty wejścia w życie nowych regulacji na przyszły rok. Jutro o wyniku tej walki zadecyduje Senat.
Gminy podnoszą larum z powodu fiskalnej rewolucji, która na mocy przegłosowanej przez Sejm 7 czerwca ustawy o odnawialnych źródłach energii (druk nr 2412) miałaby uderzyć w ich obecne, a nie dopiero planowane budżety.
Reklama
Wszystko dlatego, że przepisy noweli – przywracające mniej korzystne dla samorządów zasady opodatkowania – miałyby działać z mocą wsteczną, już od 1 stycznia 2018 r. A to zdaniem samorządowców jest radykalną zmianą reguł w trakcie gry, co fundamentalnie ingeruje m.in. w wieloletnie prognozy finansowe, wyliczone już wskaźniki zadłużenia i plany inwestycyjne.
Protestują samorządy m.in. ze Związku Gmin Wiejskich RP. Ich głos oburzenia dotarł nawet do pałacu prezydenckiego. „Wójtowie i burmistrzowie przesyłają do Prezydenta RP oraz Prokuratorii Generalnej RP informacje o zamiarze wytoczenia powództwa przeciwko Skarbowi Państwa” – czytamy w piśmie Kancelarii Prezydenta do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego.

Reklama
Po stronie gmin stoi także Biuro Legislacyjne Senatu, które podkreśla, że „niedziałanie prawa wstecz to jedna z najbardziej elementarnych zasad prawa”.
Samorządowcy przekonują, że wsteczne działanie prawa, które zobliguje gminę do zwrotu właścicielom elektrowni wiatrowych części zapłaconego podatku od nieruchomości, oznaczać będzie zmniejszenie budżetów jednostek, które nie mogło być wzięte pod uwagę w chwili ich planowania. Samorządowcy obawiają się też, że podatnicy, czyli właściciele farm wiatrowych, mogą zgłaszać roszczenia w zakresie już zapłaconych podatków wraz z odsetkami.
Jakiego rzędu mogą to być kwoty? – Skutki finansowe w gminach, w których funkcjonują farmy wiatrowe, będą zależeć od liczby wiatraków. Na przykład przy 50 turbinach różnica będzie wynosić ok. 5 mln zł – przekonuje Jan Hasiuk, Dyrektor Biura Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej.
Na taki scenariusz nie zgadza się m.in. gmina Świecie nad Osą, która policzyła, że będzie musiała zwrócić właścicielom wiatraków prawie 300 tys. zł nadpłaconego podatku za każdy miesiąc, czyli w sumie prawie 3,5 mln zł za rok oraz odsetki.
Jak jednak przekonuje Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, postulowane przez samorządy przesunięcie daty wejścia w życie przepisu wcale nie będzie dobre. Z analiz Agencji Rynku Energii wynika bowiem, że już teraz 70 proc. farm wiatrowych działa ze stratą. Innymi słowy, bez zastosowania natychmiastowej fiskalnej preferencji wiele z nich zwyczajnie upadnie – przekonuje PSEW.
Jeżeli Senat podejmie uchwałę o konieczności wprowadzenia poprawek do ustawy, to projekt wróci jeszcze do Sejmu, który zbiera się w pierwszym tygodniu lipca. W przeciwnym razie ustawa trafi na biurko prezydenta i ma szanse wejść w życie już w połowie przyszłego miesiąca. ©℗
Etap legislacyjny
Ustawa w Senacie