Ze względu na wejście w życie nowych przepisów RODO zmieniliśmy sposób
logowania do produktu i sklepu internetowego, w taki sposób aby chronić dane
osobowe zgodnie z najwyższymi standardami.
Prosimy o zmianę dotychczasowego loginu na taki, który będzie adresem
e-mail.
Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku
/
DGP
Reklama
Reklama
Premier deklaruje, że rząd będzie wymieniał środki unijne, gdy kurs euro osiągnie 5 zł. Większość analityków, z którymi rozmawialiśmy uważa, że przy rozchwianym rynku prawdopodobieństwo osłabienia naszej waluty do takiego poziomu jest bardzo duże. Jednak interwencje mogą być kosztowne i mało skuteczne. Eksperci przestrzegają przed pochopnym podejmowaniem decyzji w tej sprawie.
Czy w obliczu ostatniego gwałtownego osłabienia złotego można już mówić w Polsce o kryzysie walutowym?
MAREK WOŁOS
analityk TMS Brokers
Tak. Nie jest to uzasadnione fundamentalnie, to są obawy o region. Ale tempo osłabienia przekracza rozsądne granice. To, że złoty nawet do porównywalnych ze sobą walut - czyli forinta, korony, rubla czy liry tureckiej - jest dużo słabszy, oznacza, że mamy do czynienia z kryzysem, z działaniami spekulacyjnymi. To nie jest tak, że się wycofuje kapitał. To jest gra przeciwko złotemu. Nie mamy stabilizacji czy korekt kursu, co oznacza, że to gra w jedną stronę.
PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ
analityk X-Trade Brokers
Nie ma na to pytanie dobrej odpowiedzi. To nie jest klasyczny kryzys walutowy. Zwykle jest on powodowany sytuacją fundamentalną, głównie problemami z finansowaniem potrzeb pożyczkowych - czy to sektora prywatnego czy publicznego. Taka sytuacja w Polsce na dużą skalę nie występuje.
PIOTR BIELSKI
ekonomista BZ WBK
To nie jest jeszcze kryzys walutowy, a jedynie kryzys zaufania do złotego. Gdy kurs waluty jest płynny, to trudno mówić o kryzysie. Skala wahań naszej waluty jest bardzo duża, ale poza opcjami nie przekłada się to na bankructwa firm czy na kłopoty gospodarstw domowych ze spłatą kredytów walutowych.
JAKUB BOROWSKI
główny ekonomista Invest Banku
Nie ma podstaw, by nazywać to, co się dzieje, kryzysem walutowym, bo w warunkach płynnego kursu walutowego pojęcie kryzysu walutowego nie występuje.
Czy realne jest, że euro będzie kosztowało 5 zł? Jeśli jest to prawdopodobny scenariusz, to kiedy ta bariera może zostać przełamana?
MAREK WOŁOS
Jest to realne. Do tego poziomu możemy dojść nawet w tym tygodniu. Kurs euro-złoty może zachować się podobnie jak kurs euro-forint. Gdy forint przebił psychologiczną barierę 300 za euro, wówczas nastąpiło odreagowanie. Nastąpiła też jakaś forma interwencji Węgier przeciwko osłabieniu waluty.
PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ
Jest to realne. Przed poziomem 5 zł za euro jest jeszcze bariera 4,94 zł. Jeśli euro-złoty przebije ten pułap, to następnym psychologicznym poziomem będzie właśnie 5 zł. To może się stać nawet dziś czy jutro. Rynek jest tak rozchwiany, że każdy scenariusz jest możliwy.
PIOTR BIELSKI
Nie jest to wykluczone. Jeśli do tego dojdzie, to w pierwszej połowie roku.
JAKUB BOROWSKI
Wszystko może się zdarzyć, ale obecnie jest to dość prawdopodobne. Jeśli euro przekroczy 5 złotych, to w najbliższym czasie. Druga połowa roku powinna przynieść niewielkie umocnienie złotego. Jednak przy tak rozchwianym rynku formułowanie punktowych prognoz walutowych jest czystą loterią.
Czy Narodowy Bank Polski albo rząd powinni już interweniować na rynku walutowym? Czy taka interwencja byłaby teraz skuteczna?
MAREK WOŁOS
Działania w tym kierunku powinno się podjąć. Inaczej nie dojdzie do stabilizowania ani do umocnienia złotego. Próg bólu to 4,94 zł za euro, poziom ostatniego historycznego szczytu. Jeśli złoty będzie słabł dalej, jeśli trwale przekroczymy poziom 5 zł za euro, a bank centralny będzie się obawiał wejść bezpośrednio na rynek, to formą interwencji może być podwyżka stóp procentowych. Trzeba będzie to zrobić, choć w skali całej gospodarki byłoby to działanie bolesne.
PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ
Interwencja na rynku walutowym byłaby skuteczna tylko wtedy, gdyby stał za nią Europejski Bank Centralny. Oczekiwanie interwencji jest zrozumiałe. Gdy kurs się przesuwa coraz wyżej, coraz większa liczba osób mówi: zróbcie coś. Ale czy interwencja NBP byłaby skuteczna? Bank centralny i MF są w stanie zmienić obraz rynku na dzień-dwa, może tydzień. Ale to nie jest wystarczająca siła, żeby trwale odwrócić sytuację na rynku. Ryzyko jest zbyt duże, aby je podejmować.
PIOTR BIELSKI
Interwencja na rynku walutowym nie jest w tej chwili potrzebna, ale w przyszłości nie należy odrzucać takiej możliwości.
JAKUB BOROWSKI
W obecnej sytuacji interwencji na rynku walutowym nie powinno być, bo można mieć duże wątpliwości co do skuteczności takiej interwencji. Jednak przy poziomie euro 5,20-5,30 zł odpowiedź na to pytanie może być już całkowicie inna.
Czy w obecnej sytuacji powinniśmy wprowadzać złotego do korytarza wahań ERM2, a jeśli tak - to ile powinien wynosić parytet?
MAREK WOŁOS
Zapewne za kilka miesięcy dojdzie do stabilizacji złotego w jakimś szerokim przedziale. Nie będzie to więc zły moment do tego, żeby wchodzić do ERM2. Zresztą sam korytarz ma za zadanie stabilizować kurs. Należałoby to jednak przemyśleć. Przy tak słabym złotym, przy tym, że perspektywy dalszego osłabienia są mniejsze, wejście do ERM2 będzie oznaczało, że być może nie trzeba będzie bronić złotego. Parytet będzie pewnie zbliżony do poziomu rynkowego. Kurs wejścia do strefy euro powinien być blisko 3,5 zł.
PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ
Gdybyśmy sobie wyobrazili sytuację, że EBC będzie pomagał bronić złotego w korytarzu - to dlaczego nie. Sytuacja jest nieszablonowa. Ostatnie miesiące pokazały, że utrzymanie się kursu samego z siebie jest fikcją. Pytanie więc, czy nasi europejscy partnerzy będą otwarci na ten problem, czy raczej przeważy podejście urzędnicze. Jeśli to drugie, to o ERM2 powinniśmy zapomnieć na jakiś czas, czyli do ożywienia globalnej gospodarki. Co do kursu wejścia - nie podejmuję się tego oszacować.
PIOTR BIELSKI
W obecnej sytuacji jest to bardzo ryzykowne. Kurs złotego jest bardzo zmienny i przebywanie w ERM2 byłoby bardzo kosztowne. Wchodzenie przy kursie 3,20 zł za euro byłoby niekorzystne dla gospodarki, ale i dzisiejszy kurs jest zbyt wysoki. Najlepszy z punktu widzenia całej gospodarki byłby kurs 4-4,5 zł za euro.
JAKUB BOROWSKI
W tej chwili wchodzenie do ERM2 nie ma sensu, bo nie ma w tej sprawie konsensusu politycznego. Także ze względów gospodarczych nie należy tego robić. Do ERM2 trzeba wchodzić w momencie gdy będą już takie dane o gospodarce, które sygnalizują duże prawdopodobieństwo wzrostu wartości złotego. Jeśli jednak uda się zmienić konstytucję w II kwartale i będziemy w czerwcu 2009 r. wchodzić do ERM2, to kurs wejścia powinien wynieść ok. 4,5 zł za euro.