Drogowcy podpiszą w przyszłym tygodniu kontrakty na budowę trzech odcinków trasy S19 między Lublinem i Rzeszowem.
Chodzi o fragmenty trasy na terenie województwa podkarpackiego, od Lasów Janowskich do Niska położonego obok Stalowej Woli. Budowa obejmie bezkolizyjną drogę ekspresową o długości 25 km. Dwa skrajne odcinki wykona firma Strabag, a środkowy Mosty Łódź. Wszystkie mają kosztować ponad 700 mln zł. Podpisanie umów oznacza, że budowa trasy Via Carpatia (S19) wreszcie się rozkręci.
To jedna ze sztandarowych inwestycji infrastrukturalnych rządu PiS. Droga ma pomóc w rozwoju gospodarczym wschodnich terenów, a w przyszłości umożliwić wygodny transport z krajów nadbałtyckich na południe Europy – do Bułgarii, Grecji i Rumunii. W pierwszej kolejności ekspresówka zostanie ukończona na 160-km odcinku z Rzeszowa do Lublina. To najpilniejszy fragment, bo ruch jest tam bardzo duży, a obecna droga nr 19 prowadzi przez wiele miejscowości.
Reklama
Budowę trasy między obydwoma miastami przygotowywała jeszcze poprzednia ekipa rządowa. Większość przetargów ogłaszano w 2015 r. A to oznacza, że wybór wykonawców mocno się przeciągał. Od zimy w realizacji jest już jednak 75-km odcinek trasy od Lublina do granicy z Podkarpaciem. Po podpisaniu w przyszłym tygodniu trzech umów na budowę S19 w rejonie Stalowej Woli drogowcy będą o krok od zakontraktowania całej trasy z Lublina do Rzeszowa. Trzeba jeszcze poczekać na złożenie podpisów pod trzema kolejnymi umowami na budowę fragmentów od Niska do Sokołowa Małopolskiego. W tym przypadku procedury po raz kolejny się przeciągają. Zgodnie z wyrokiem Krajowej Izby Odwoławczej drogowcy musieli dokonać ponownego wyboru wykonawcy jednego z odcinków.

Reklama
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad liczy, że budowa brakujących części między Lublinem i stolicą Podkarpacia ruszy w wakacje. Cała trasa S19 między tymi miastami ma być gotowa przed końcem 2021 r. Wtedy Rzeszów zyska też szybkie połączenie z Warszawą, bo na początku 2020 r. ma być gotowa ekspresowa S17 z Lublina do stolicy
Przygotowanie budowy pozostałych odcinków Via Carpatia jest mniej zaawansowane. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk kilka miesięcy temu szacował, że cała arteria o długości ok. 750 km od połączenia z trasą Via Baltica w rejonie Ełku do granicy ze Słowacją w Barwinku zostanie skończona w 2024 r. Dotrzymanie tego terminu jest jednak mało realne. Niedawno GDDKiA przedstawiała bardziej prawdopodobny harmonogram. W 2024 r. powinien być skończony odcinek na północ od Lublina do rejonu Międzyrzeca Podlaskiego i planowanego przedłużenia od strony Warszawy autostrady A2. W 2025 r. ma być gotowy odcinek na południe od Rzeszowa – do granicy ze Słowacją. Budowa tego fragmentu będzie trudniejsza, bo droga ma przebiegać przez tereny górskie. Planowane jest tam drążenie kilku tuneli.
Według szacunków GDDKiA najpewniej aż do 2027 r. poczekamy na odcinki drogi Via Carpatia na północy kraju. Najmniej zaawansowane są przygotowania od Białegostoku do połączenia trasą Via Baltica. Najpierw trzeba znaleźć optymalny przebieg, który nie zagrozi przyrodzie, głównie Biebrzańskiemu Parkowi Narodowemu.
Rządowi udało się za to przekonać Komisję Europejską, by trasę Via Carpatia uznać za ważny korytarz na kontynencie i wpisać ją do programu Connecting Europe Facility (Łącząc Europę). Oznacza, to że Polska będzie mogła starać się, by UE dofinansowała tę budowę.
Ze strony opozycji padają jednak ostre głosy krytyki w sprawie tej trasy. Zarzuca ona rządowi, że trasa tylko ułatwi dojazd tirów do portów na Litwie. – Jakimi my jesteśmy ciężkimi frajerami, że budujemy 400 km drogi do portu w Kłajpedzie – dziwił się kilka dni temu poseł PO Sławomir Nitras. Pytał, dlaczego rząd stawia na drogę ekspresową Via Carpatia, a nie na lepsze dojazdy do polskich portów, czyli np. na budowę Zachodniego Obejścia Szczecina czy na usprawnienie dojazdu do Gdańska.
Szymon Huptyś, rzecznik resortu infrastruktury, przekonuje, że rząd nie zapomina o poprawie połączeń z polskimi portami. Łącznikiem Gdańska z trasą Via Carpatia mają być odcinki S17 z Lublina do Warszawy i S7 ze stolicy do Trójmiasta. Za dwa, trzy lata arterie mają być ukończone. Problematyczne będzie tylko szybkie zbudowanie drogi S17 w rejonie stolicy, czyli Wschodniej Obwodnicy Warszawy. Przez protesty mieszkańców wciąż nie udało się zdobyć dla niej decyzji środowiskowej.