17-18 proc. udziału inwestycji w PKB to zbyt mało, by zbudować innowacyjną gospodarkę; trzeba nie tylko zwiększyć inwestycje, ale skoncentrować je na nowoczesnych technologiach, robotyzacji, badaniach i rozwoju - wynika z raportu zaprezentowanego w poniedziałek przez Konfederację Lewiatan i Orange Polska.

Jak zauważają autorzy raportu, w 2008 r. udział inwestycji w polskim PKB wynosił 23 proc. "Dzisiaj, gdy są one potrzebne coraz bardziej, wynosi 17-18 proc., w efekcie nasza pozycja konkurencyjna na świecie nie zmienia się od 2010 r. Będąc 23 gospodarką na świecie, jesteśmy dopiero na 38-39 miejscu pod względem innowacyjności, a w UE dopiero 20. gospodarką opartą na danych" - napisali.

Jak zauważyli - w ostatnich latach mapa największych gospodarek na świecie bardzo się zmienia. W latach 2004 - 2016 wśród 10 największych gospodarek świata pojawiła się Indonezja, z kolei Włochy z niej wypadły. Status lidera utraciły USA na rzecz Chin, a trzecie miejsce w światowym rankingu zajęły Indie. Wyraźnie straciła też UE.

"Mapa ta będzie się dalej zmieniała, na co wskazują prognozy do 2050 r. Pozycja niedawnych liderów ma dalej słabnąć, do grona największych ma dołączyć Meksyk, UE w gronie największych 30 gospodarek na świecie reprezentować będą jedynie Niemcy" - przewidują.

Reklama

Choć od momentu wejścia Polski do UE znacznie poprawiły się warunki prowadzenia biznesu i podnosimy naszą konkurencyjność, to jednak nie rośniemy tak, by naszą pozycję utrzymać. "W 2030 r. możemy spaść na trzydzieste miejsce" - przestrzegają autorzy raportu.

W ich opinii nakłady inwestycyjne w Polsce są wciąż niewystarczające w stosunku do potrzeb. "Musimy dostosować nasze myślenie o inwestycjach do światowych trendów. A są one nieodwracalne, bo rozwój technologii informacyjno - komunikacyjnych poszedł już tak daleko, że świat i globalna gospodarka zmieniają się w coraz szybszym tempie. Powrotu do świata analogowego już nie ma. Przed nami świat nowych produktów, usług - prywatnych i publicznych, nowe sposoby ich wytwarzania, dostarczania i komunikowania się" - przekonują autorzy raportu.

Reklama

Jak wyliczyli, polskie inwestycje to przede wszystkim budynki i budowle (54-55 proc. nakładów na środki trwałe brutto). Na środki transportu przeznaczamy 10-11 proc. Na maszyny, urządzenia techniczne i narzędzia - ok 1/3 nakładów. Na inwestycje w badania i rozwój wydajemy rocznie ok. 1 proc PKB, czyli ok 17 mld zł.

Jak zauważył dyrektor generalny Lewiatana Grzegorz Baczewski, zwiększenie inwestycji jest koniecznością, bo "od tego zależy przyszłość Polski".

Jednak - jak podkreślił - trzeba skoncentrować się na inwestycjach w nowe technologie, robotyzacje, innowacje, badania i rozwój. Trzeba też zmienić model edukacji i oprzeć go na nowych technologiach informacyjno - komunikacyjnych oraz upowszechnić kształcenie przez całe życie. Do tego potrzebna jest poprawa jakości prawa gospodarczego, efektywnej i elastycznej administracji publicznej i rozbudowa infrastruktury dla potrzeb nowych technologii.

W opinii dyrektora wykonawczego w Orange Polska Witolda Drożdża, nie wystarczy mówić o znoszeniu barier dla inwestycji, ale tworzyć konkretne zachęty do ich podjęcia.

W raporcie zwrócono uwagę, że polskie przedsiębiorstwa są słabe kapitałowo, szczególnie dotyczy to firm małych i mikrofirm, które inwestują bardzo ostrożnie. W efekcie wartość brutto środków trwałych przypadających na jednego pracującego wynosi w Polsce 55 tys. euro. W Niemczech jest to 180 tys. euro.

"Ważne dla ożywienia inwestycji będzie zwiększenie skłonności do inwestowania przedsiębiorstw, gdyż ponoszą one 50 proc. wydatków na ten cel. Szczególnie firm średnich i dużych, które odpowiadają za 70 - 75 proc. nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw" - konkludują autorzy.