Fundusz Wczasów Pracowniczych to instytucja, którą dobrze pamiętają osoby urodzone w okresie PRL. Utworzony został w 1949 r. „w celu realizacji uprawnień robotników do wypoczynku”.
Reklama
W okresie zmian systemowych przekształcono go w jednostkę organizacyjną Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Ustawa z 1997 r. doprowadziła do przejęcia nieodpłatnie całego majątku FWP przez spółkę utworzoną przez OPZZ, tj. FWP Sp. z o.o.
Przejęcie majątku, skądinąd państwowego, przez członków jednej organizacji nie przeszło bez echa. Sprawą zajął się Trybunał Konstytucyjny, który w wyroku z 3 czerwca 1998 r. (sygn. akt K 34/97) stwierdził niekonstytucyjność takiego działania i podkreślił pilną potrzebę ponownego określenia sytuacji prawnej majątku po FWP.
Nowa ustawa miała być pozbawiona mankamentów poprzedniej. Nie da się ukryć, że przekazanie majątku tylko jednej organizacji związkowej było, mówiąc eufemistycznie, rażąco niesprawiedliwe. Wyrok TK uprawomocnił się 12 stycznia 1999 r. i tym samym podstawa prawna umożliwiająca OPZZ wniesienie przedsiębiorstwa FWP do FWP Sp. z o.o., a także rozdysponowanie udziałów w tej spółce pomiędzy upoważnionych pracowników funduszu przestała istnieć. Niestety ustawodawca pozostawał w tej sprawie przez lata bierny – wyrok w sprawie majątku FWP należy do tych najdłużej niewykonywanych.

Reklama
A spółka funkcjonowała dalej. W raporcie NIK z 2015 r. czytamy, że w okresie 18-letniej działalności gospodarczej FWP Sp. z o.o. doszło do znaczącego zmniejszenia jej zasobu. Sprzedano 153 nieruchomości za 99 124 286 zł. Liczba obiektów hotelowych będących w posiadaniu FWP spadła z 293 w latach 1997–98 do 46, a liczba miejsc noclegowych z 12 930 miejsc przekazanych początkowo przez Skarb Państwa do OPZZ, a później do spółki, do 3126 w 2015 r. Warto zwrócić uwagę na atrakcyjność tych nieruchomości znajdujących się w miejscowościach nadmorskich, wypoczynkowych.
Co działo się z zyskiem ze sprzedaży nieruchomości, które – przypomnijmy – służyć miały wypoczynkowi pracowników? Środki w znakomitej większości wypłacone zostały przez FWP jako dywidendy. Wypłacane były nawet wtedy, gdy wynik finansowy spółki był ujemny. NIK wylicza, że łącznie kwota dywidendy przeznaczonej do wypłaty wyniosła 16 675 000 zł.
Ciekawy wątek stanowi postać Macieja Manickiego. Jako sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej (w latach 1995–97) nadzorował przejęcie majątku przez OPZZ. Następnie od 1998 r. do 2001 r. ponownie pełnił funkcję wiceprzewodniczącego OPZZ, od 2001 r. do 2004 r. kierował OPZZ i został przewodniczącym Fundacji Porozumienie, której fundatorem był OPZZ. 27 listopada 2001 r. 100 proc. udziałów OPZZ w FWP Sp. z o.o. zostało przeniesione w drodze darowizny właśnie na rzecz tej Fundacji.
Tymczasem kwestia wykonania wyroku TK, a zatem uregulowania sytuacji majątku po dawnym FWP, wraca do Sejmu dopiero w 2012 r. Projekt składają posłowie ówcześnie rządzącej Platformy Obywatelskiej, lecz przez trzy lata przeleży on nieruszony i wejdzie do pierwszego czytania tuż przy końcu kadencji Sejmu – 23 lipca 2015 r. Jego uchwalenie nastąpi już 11 września 2015. Za ustawą opowiadają się wszystkie partie (uzyskuje ona ponad 400 głosów „za”). Warto zwrócić uwagę, że na tym posiedzeniu doszło do ponad 100 głosowań, a „tematem dnia” był projekt Kai Godek dotyczący zaostrzenia prawa aborcyjnego.
Związki zawarły w tej sprawie porozumienie między sobą i w tej chwili mamy trzech udziałowców w postaci ogólnopolskich central związkowych NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Wydawać by się mogło, że długo wyczekiwana regulacja zamknie temat problemów z FWP. Niestety tutaj sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdyż negatywne skutki zamieszania przy majątku FWP zaczynają odczuwać obywatele.
Ustawa z 2015 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 1824) nie reguluje – jak logicznie wydawać by się mogło – statusu majątku, który znajdował się we władaniu spółki w 2015 r., ale daje prawo własności majątku według stanu z 1997 r. W konsekwencji tego wszystkie nieruchomości masowo sprzedawane przez spółkę w okresie od 1997 r. do uchwalenia ustawy mają do niej wrócić. Nieruchomości te zostały kupione przez osoby prywatne, przedsiębiorstwa itd., które niejednokrotnie dokonały znaczących inwestycji: albo remontując obiekty, albo budując nowe. Wszyscy ci właściciele są dzisiaj wzywani do ich oddania, bez jakiegokolwiek odszkodowania. Nawet bez zwrotu kwoty, którą wydali na ich zakup. Mówiąc krótko – mocą ustawy zabiera się im legalną własność, wpisaną do ksiąg wieczystych!
Reasumując, najpierw majątek FWP był sprzedawany przez spółkę. Potem zyski były dzielone (poprzez dywidendy) między członków spółki, a teraz wszystkie te sprzedane nieruchomości mają wrócić do FWP i członkowie nadal będą z nich czerpać zyski. Teoretycznie – mogą dzisiaj znów sprzedać to, co już raz uprzednio sprzedali.
Co więcej, ustawa zastrzega, że Skarb Państwa nie odpowiada za roszczenia związane z mieniem funduszu (art. 8 tejże ustawy). Czy ustawodawca zdawał sobie sprawę z konsekwencji takiego zapisu? W pozytywnej opinii Rady Ministrów brak jest wzmianki o wywłaszczeniu obywateli. Ale już w opinii Biura Analiz Sejmowych czytamy, że „przyznając reprezentatywnym organizacjom związkowym współwłasność mienia byłego »Funduszu Wczasów Pracowniczych« z mocą wsteczną od dnia zniesienia osobowości prawnej tego Funduszu proponowana ustawa może naruszać zasadę niedziałania prawa wstecz (art. 2 konstytucji). Dlatego postulować należy nadanie ustawie skutków wyłącznie na przyszłość, co nie wyklucza objęcia jej zakresem mienia posiadanego przez Fundusz w chwili jego zniesienia”.
Z kolei Krajowa Rada Sądownictwa, jednoznacznie negatywnie opiniując projekt, zwracała uwagę na zbyt dużą ingerencję w prawo własności i prawa nabyte osób trzecich.
Obecnie spółka występuje z żądaniami do kilkuset aktualnych właścicieli mieszkań i domów po byłej FWP w całej Polsce. Z inicjatywy pełnomocnika części poszkodowanych właścicieli pisma z prośbą o interwencję wysłano do Prezydenta RP Andrzeja Dudy, premiera Mateusza Morawieckiego, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara i ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego.
Na razie bez odzewu (jak informował wczoraj DGP, można się spodziewać interwencji RPO – red.).