Jeszcze dwa miesiące temu spółka była jedną z najszybciej rozwijających się firm w branży finansowej. Dziś walczy o przetrwanie.
Tak spektakularne upadki nie zdarzają się często. Ostatni raz – 6 lat temu. Inwestorów w osłupienie wprawił wówczas PBG, jeden z liderów branży budowlanej. Firma ledwie skończyła budować autostrady i stadiony na Euro 2012, po czym ogłosiła, że jest bankrutem. Puściła w skarpetkach posiadaczy swoich akcji oraz obligacji i po trwającej 4 lata restrukturyzacji wszystko zaczyna od początku.
GetBack również przewrócił się w ciągu kilku tygodni. Jeszcze na początku marca był jedną z najszybciej rozwijających się firm w branży finansowej. Walczył o pozycję lidera na rynku obrotu wierzytelnościami, stawiał coraz odważniejsze kroki za granicą. Przejmował konkurentów. Na giełdzie spółka była wyceniana nawet na 2,5 mld zł. Ile jest warta dziś, tego nie wiadomo. Od ponad dwóch tygodni obrót akcjami i obligacjami GetBack jest zawieszony. Jednym z warunków powrotu do notowań, co dałoby szansę inwestorom odzyskania przynajmniej części zainwestowanych pieniędzy, jest opublikowanie przez spółkę raportu rocznego za 2017 r. Miała to zrobić w poniedziałek. Zamiast tego inwestorzy dowiedzieli się, że pracujący od dwóch tygodni w nowym składzie zarząd miał za mało czasu „na ustalenie prawdziwej, rzetelnej i kompletnej sytuacji finansowej spółki”. Opinii o sprawozdaniu finansowym nie był w stanie sporządzić audytor. Coraz więcej wskazuje na to, że GetBack nie mówił wszystkiego o swojej sytuacji finansowej i nikt dziś nie jest w stanie z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, w jakiej kondycji znajduje się firma. Spółka poinformowała również, że rozważa złożenie wniosku o restrukturyzację. W środę 2 maja GetBack ostatecznie złożył do sądu wniosek o rozpoczęcie postępowania układowego.