Ze względu na wejście w życie nowych przepisów RODO zmieniliśmy sposób
logowania do produktu i sklepu internetowego, w taki sposób aby chronić dane
osobowe zgodnie z najwyższymi standardami.
Prosimy o zmianę dotychczasowego loginu na taki, który będzie adresem
e-mail.
Organizacja mistrzostw Europy w piłce nożnej, które rangą ustępują jedynie letnim igrzyskom oraz futbolowemu mundialowi, od dawna przestała podlegać rachunkowi zysków i strat. To już jest sprawa polityczna.
Dlatego miasta organizujące zawody znalazły się pod ścianą, bo nawet w czasach cięcia wydatków muszą sobie poradzić z budową potrzebnych obiektów. Nawet jeśli premier Donald Tusk zarezerwował na ten cel skromne 20 proc. kosztów. Presja z Warszawy jest ogromna, ponieważ bez szybkich i spektakularnych sukcesów na Euro-budowach w czasach kryzysu słupki poparcia dla rządu zaczną lecieć na łeb. Bardzo źle by się jednak stało, gdyby z powodu wydatków na sportowe obiekty ucierpiały inne ważne dla mieszkańców inwestycje, jak chociażby drogi. Posłowie muszą więc szybko dać miastom możliwość znalezienia dodatkowych źródeł pieniędzy, jak najszybciej zmieniając reguły funkcjonowania spółek powołanych do budowy obiektów.