Chrzanowski: Z punktu widzenia nadzoru waluty wirtualne to towar, jak cebulki tulipanów, kolorowe koraliki czy cokolwiek innego, czym można się wymieniać. Nie regulujemy tego rynku, ale ostrzegamy przed ryzykiem.
Dziennik Gazeta Prawna



Dlaczego KNF zdecydowała się skierować do prokuratury zawiadomienie w sprawie giełdy kryptowalut BitBay i wpisać ją na listę ostrzeżeń publicznych?
Reklama
Na podstawie analizy dostępnych materiałów nabraliśmy uzasadnionych podejrzeń, że podmiot ten prowadzi działalność, która może spełniać przesłanki czynu zabronionego, zagrożonego sankcją karną. Zgodnie z ustawą o nadzorze nad rynkiem finansowym konsekwencją złożonego przez nas zawiadomienia do prokuratury dotyczącego uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa jest wpis takiego podmiotu na listę ostrzeżeń publicznych KNF.

Reklama
Na czym zdaniem nadzoru polega popełnione tutaj przestępstwo?
Mamy uzasadnione podejrzenie, że podmiot ten świadczy usługi, o których mowa w ustawie o usługach płatniczych, nie będąc do tego uprawnionym. Nie uzyskał zezwolenia komisji na świadczenie usług płatniczych w charakterze krajowej instytucji płatniczej lub krajowej instytucji pieniądza elektronicznego.
Dlaczego tylko jeden podmiot, skoro w Polsce działa kilkadziesiąt tego typu firm? Czy można spodziewać się kolejnych tego typu ruchów?
Modele biznesowe poszczególnych podmiotów mogą się od siebie istotnie różnić, dlatego każdy przypadek trzeba analizować odrębnie. Nie można od razu wszystkich automatycznie wrzucić do jednego worka. Jesteśmy w trakcie analizy.
Dopiero teraz?
Nie ma gotowej listy podmiotów działających w szarej strefie. Tworzymy ją na bieżąco – mówię o naszej liście ostrzeżeń publicznych. I niestety, ale jej specyfiką jest to, że nigdy nie będzie ona kompletna. Monitorujemy rynek, otrzymujemy sygnały od innych instytucji, od konsumentów czy dziennikarzy. Jeśli zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa, składamy zawiadomienia do prokuratury, dokonujemy wpisów na listę. Nowych nieuczciwych podmiotów niestety przybywa. Informacje z zewnątrz od tzw. sygnalistów są dla nas bardzo ważne. Naszym celem jest, aby lista ostrzeżeń publicznych odzwierciedlała jak najszybciej i jak najpełniej zagrożenia na rynku.
Z czego wynika tak późne zainteresowanie tematem kryptowalut w Polsce ze strony organów państwa?
Już od wielu miesięcy ostrzegamy w ramach wspólnych akcji z NBP o tym, jak wielkim ryzykiem jest inwestowanie na tak bardzo zmiennym rynku. Z punktu widzenia nadzoru waluty wirtualne to towar, jak cebulki tulipanów, kolorowe koraliki czy cokolwiek innego, czym można się wymieniać. Nie regulujemy rynku kryptowalut, ale ostrzegamy, jakie ryzyka związane są z tego typu wymianą. Zwracamy uwagę na bezpieczeństwo obrotu i potrzebę zapewnienia jego kontroli. Podstawowe kryteria, które pozwalałyby traktować bitcoina i inne podobne mu towary jako pieniądz, nie są spełnione.
Jednak ludzie lokują w kryptowalutach swoje oszczędności, podobnie jak w akcje, jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych czy obligacje. Te rynki są jednak nadzorowane i regulowane. Giełdy walut wirtualnych nie są, co może spowodować, że jeśli klienci stracą środki, to przyjdą do instytucji państwa, jak to było np. w przypadku Amber Gold.
Dlatego ostrzegamy i bardzo wyraźnie mówimy: uważaj na kryptowaluty, bo inwestując w ten towar, możesz bardzo dużo stracić. Z drugiej strony nie chcemy ograniczać wolności gospodarczej.
Brak jakichkolwiek regulacji dla giełd kryptowalut, biorąc pod uwagę ich podobieństwo do tradycyjnych instrumentów finansowych, rodzi ryzyko reputacyjne dla całego sektora finansowego, w razie gdyby doszło do załamania ceny, strat czy kradzieży środków.
W tej chwili implementujemy IV dyrektywę AML. W ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy znajdzie się definicja kryptowalut, chociaż pewnie nie w takim kontekście, jak chciałyby osoby, które zajmują się tym rynkiem, bo będzie tutaj mowa o ryzykach związanych z praniem pieniędzy. To jest pierwszy krok. Jednocześnie należy wskazać, że w ostatnim czasie premier powołał zespół ds. zagrożeń finansowych, którego celem jest wypracowanie listy rekomendacji w zakresie ograniczenia ryzyka związanego m.in. z kryptowalutami.
Skoro nie można stworzyć kompleksowej regulacji dla kryptowalut, to może powinny się pojawić regulacje dla giełd kryptowalut i nadzór na nimi.
W tym przypadku analizujemy nasze możliwości. Warto zwrócić też uwagę na inicjatywy podejmowane na poziomie europejskim, zgodnie z którymi podczas marcowego szczytu grupy G20 w Argentynie pojawi się wspólna propozycja uregulowania rynku kryptowalut. Osobiście obawiam się, że jeśli wejdziemy w jakieś krajowe regulacje giełd walut wirtualnych, to nasze działanie będzie miało ograniczony zasięg. To są rynki działające w cyberprzestrzeni, której żaden kraj w pojedynkę nie jest w stanie kontrolować. Jedyna sensowna regulacja może być wypracowana na poziomie państw wysokorozwiniętych, np. w ramach G20 czy na poziomie Unii Europejskiej. Warto też przypomnieć, że były już dwie opinie i raport Europejskiego Banku Centralnego, który zaleca państwom członkowskim Unii, aby nie promowały w żaden sposób obrotu kryptowalutami. Dlatego w sytuacji, w której usankcjonujemy ten rynek i stworzymy np. polską giełdę kryptowalut pod nadzorem KNF, to wejdziemy w spór z tymi zaleceniami.
To może należy objąć giełdy kryptowalut już istniejącymi przepisami i stworzyć dla nich obowiązek bycia instytucją płatniczą. Taka działalność wymaga zgody KNF i wówczas z automatu jest nadzorowana.
Przepisy określają, jaka działalność wymaga zgody KNF, i jeżeli model biznesowy giełdy kryptowalutowej te kryteria spełnia, będziemy reagowali. Natomiast jeśli chodzi o wypracowanie systemowego podejścia do kryptowalut i działalności z nimi związanych, rozmawiamy o tym w ramach specjalnego zespołu, który został powołany w ramach organów państwa. Jego pierwsze posiedzenie odbyło się 19 stycznia. Pojawiają się głosy, że być może potrzebny jest tutaj specjalny podatek. Zespół działa z inicjatywy resortu finansów. Widzimy, że obrót tymi towarami odbywa się w luce w przepisach, jaką mamy w Polsce i w Europie. Ten zespół, mam nadzieję, wypełni tę lukę. ⒸⓅ

Największej giełdzie bitcoinów w Polsce przyjrzy się prokuratura

Komisja Nadzoru Finansowego po pytaniach od DGP o to, czy giełdy kryptowalut nie naruszają przepisów ustawy o usługach płatniczych, postanowiła skierować do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez jedną z nich. Chodzi o największą giełdę w Polsce BitBay. Zdaniem prawników KNF spółka, która oferuje klientom możliwość obracania walutami wirtualnymi w swoim modelu biznesowym, może świadczyć usługi polegające na prowadzeniu rachunku płatniczego, a to wymaga zgody nadzoru. Jeśli jej nie ma, to prowadzącym taką działalność grozi grzywna do 5 mln zł lub pozbawienie wolności do lat 2 albo obie kary łącznie. Zawiadomienie do prokuratury wiąże się też z wpisem na listę ostrzeżeń publicznych.

BitBay istnieje od 2014 r. Jej prezes Sylwester Suszek w grudniowym wywiadzie dla pisma „FxMag” mówił, że kieruje jednym z większych tego typu podmiotów w Europie. W jej ofercie jest zakup kilku walut wirtualnych, m.in. bitcoina, ethereum czy litecoina. Na stronie internetowej jest informacja o ponad 400 tys. aktywnych użytkownikach. Według portalu Coinmarketcap.com obroty za ostatnią dobę na giełdzie BitBay miały wartość blisko 23,5 mln dolarów. Szef giełdy chwalił się w tamtym wywiadzie, że w grudniu, gdy kurs bitcoina bił rekordy, jednodniowy obrót wyniósł ponad 200 mln zł. Deklarował, że BitBay zamierza swoim użytkownikom zaoferować nowe narzędzia do handlu, jak dźwignia finansowa czy kontrakty terminowe. Katowicka giełda ma swoje biura też w Amsterdamie i New Delhi. W połowie ubiegłego roku zapowiedziała, że uruchomi w Indiach platformę do handlu kryptowalutami. Prezes największej polskiej giełdy walut wirtualnych, którą KNF podejrzewa o świadczenie usług płatniczych bez zezwolenia, deklaruje się jako zwolennik regulacji tego rynku.

– Przy tych depozytach, które dzisiaj posiadają giełdy, powinny być one regulowane, aby zabezpieczyć środki klientów – mówi Sylwester Suszek.

BitBay, odnosząc się do zarzutów KNF, zapewnia, że ma opinie prawne, które świadczą o tym, że działa zgodnie z prawem, a środki klientów są bezpieczne.