Koncern Coca-Cola ruszył z największym w swojej historii na polskim rynku programem lojalnościowym Zapunktowani.pl. Kupując napoje i wpisując kody z nakrętek w internecie, uczestnicy mogą co tydzień wygrać nawet 12,5 tys. zł. I to przez cały rok.

- To pierwszy tego typu program lojalnościowy w Europie skierowany do osób podejmujących decyzje zakupowe (tzw. shopperów), czyli raczej osób powyżej 25. roku życia - dodaje Katarzyna Borucka, kierownik ds. komunikacji Coca-Cola Poland Service.

Choć rzeczniczka Coca-Coli podkreśla, że program nie jest efektem kryzysu, bo planowano go dużo wcześniej, jego cele wpisują się w typowe antykryzysowe strategie firm sprzedażowych: okopać się na jak najsilniejszych pozycjach i walczyć o utrzymanie status quo. W tym przypadku: zbudować grono lojalnych klientów i zatrzymać ich przy sobie na jak najdłużej.

- Każda firma mówi, że jej decyzje nie mają związku z gorszą sytuacją na rynku, ale inwestycja w programy lojalnościowe to jeden ze sposobów na przetrwanie w czasach kryzysu - podkreśla Krzysztof Najder, partner w firmie doradztwa marketingowego Stratosfera.

W tym roku konsumenci zetkną się na pewno z większą liczbą programów lojalnościowych. Krzysztof Najder podkreśla jednak, że nie należy oczekiwać jakiegoś boomu na taką aktywność marketingową ze strony polskich firm.

- Logika nakazywałaby ich stosowanie. Ale polski rynek jest mały i niedojrzały. Wiele polskich firm działa w perspektywie rocznej. Nawet jeśli doświadczenie będzie im podpowiadać inwestycję w taką działalnością, będą woleli zrezygnować i ciąć wszystko, co się da, żeby po prostu przetrwać - dodaje Najder.

Specjaliści przewidują, że ci, którzy zdecydują się na utrzymanie dotychczasowych wydatków marketingowych, skierują więcej reklam do kobiet.

- To kobiety podejmują w Polsce większość decyzji zakupowych - dodaje Rafał Oracz, dyrektor zarządzający CR Media Consulting.

Te firmy, które nie mogą całkowicie zamrozić inwestycji w pracowników, szukać będą tańszych sposobów podnoszenia ich kwalifikacji, na przykład sięgając po rozwiązania dostępne w sieci. Jak Grupa Orbis, która pod koniec 2008 roku pracowników z 40 hoteli uczyła języków obcych za pomocą e-learningu.

- W stosunku do tradycyjnych kursów koszt jest o około 50 proc. niższy - mówi Szymon Radtke, prezes firmy Way2learn realizującej projekt.