RAPORT

Prywatyzacja usług medycznych - nawet bez zablokowanej przez polityków ustawy, która miała pozwalać na przekształcenia - staje się faktem. Giełdowa spółka EMC Instytut Medyczny podpisała umowę z władzami Katowic i będzie prowadzić szpital geriatryczny. W grudniu Centrum Medyczne Mavit, specjalizujące się w okulistyce, wygrało przetarg - także w Katowicach - na sprywatyzowanie specjalistycznego szpitala laryngologicznego. Wiosną pierwszych pacjentów zamierza przyjąć największy w Polsce prywatny szpital wybudowany przez sieć medyczną Medicover.

- To nieunikniony kierunek. Prywatny właściciel zawsze będzie lepiej zarządzał kosztami, majątkiem i lepiej dbał o pacjenta - mówi Piotr Gerber, prezes zarządu EMC Instytut Medyczny.

Autorzy raportu o finansowaniu ochrony zdrowia w Polsce wskazują na stale rosnące wydatki na prywatną służbę zdrowia. Według ich wyliczeń przekroczyły już one poziom 17 mld zł rocznie, co stanowi około 30 proc. łącznych wydatków na ochronę zdrowia. W kraju działa już niemal 110 tys. niepublicznych gabinetów, poradni i oddziałów.

Prywatne firmy chętnie przejmują obszary do niedawna zarezerwowane dla państwowych zakładów opieki zdrowotnej. Taka prywatyzacja nie polega na wyprzedawaniu narodowego majątku, czego obawia się opozycja, a leczenie w niej pozostaje bezpłatne. Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje usługi niezależnie od formy własności placówki. W tym roku NFZ wyda na podstawową opiekę zdrowotną 6,2 mld zł, a na leczenie szpitalne aż 25 mld zł.

W Polsce działa 700 publicznych szpitali i około 120 szpitali prywatnych. Szacuje się, że w tym roku prywatne szpitale wykonają około 10 proc. wszystkich hospitalizacji. Półtora roku temu wskaźnik ten ledwo przekraczał 1 proc.

Obok nich funkcjonuje również 67 szpitali już niepublicznych, ale też nieprywatnych, lecz samorządowych, które przekształciły się w spółki prawa handlowego. W branży mówi się o planach przekształcenia kilkudziesięciu kolejnych.

W placówkach prywatnych udziały należą wyłącznie do prywatnych inwestorów, natomiast w szpitalach samorządowych najczęściej udziałowcem większościowym jest podmiot publiczny, np. powiat. Tak jest w ponad 82 proc. przypadków. Tylko w 9 proc. niepublicznych placówek udziałowcami są również podmioty prywatne. W 11 proc. właścicielem jest miasto.

- Możliwość przekształcenia szpitala w spółkę istnieje w naszym kraju od lat - przypomina Andrzej Mądrala z Mavit.

Zapisy w nowej ustawie wprowadzały obligatoryjność i znaczne przyspieszenie procesu takiego przekształcenia od tego roku. Na zmiany rząd dawał dwa lata, w czasie których placówki publiczne miały przeprowadzić restrukturyzację i spłacić długi szacowane łącznie na około 30 mld zł. Ustawa jednak została zablokowana przez opozycję.

- Zaraz po przejęciu jesteśmy w stanie obniżyć koszty funkcjonowania nawet o 50 proc. Prywatyzacja musi jednak odbywać się na uczciwych zasadach. Właściciele szpitali, oddając oddziały w prywatne ręce, muszą zagwarantować inwestycje na odpowiednim poziomie - podkreśla Andrzej Mądrala.

Rynek prywatnych usług to nie tylko szpitale. W porównaniu z ostatnimi latami zwiększył się udział prywatnych laboratoriów w rynku badań. Według Jacka Narzekalaka, dyrektora marketingu spółki Synevo, która przejmuje obsługę szpitalnych laboratoriów, prywatny sektor wykonuje już ok. 33 proc. wszystkich testów.

- Z 1,5 tys. wszystkich laboratoriów ok. 600 jest już w prywatnych rękach - mówi Jacek Narzekalak.

Według szacunków usługi diagnostyczne warte są prawie 2 mld zł rocznie.

Na podobnych warunkach współpracują ze szpitalami prywatne stacje dializ, tzw. sztuczne nerki. Z ich usług korzysta ponad 50 proc. z 15-16 tys. dializowanych pacjentów. Niemiecki Fresenius, największa w Polsce firma w tym sektorze, prowadzi stacje dializ już w 34 miastach, także poradnie i oddziały nefrologiczne.

- Z poszczególnymi szpitalami podpisujemy umowy na 10-20 lat. W tym czasie zwrócą się nasze inwestycje w obiekty i sprzęt, a partner zarobi na opłatach za wydzierżawienie nam obiektu - mówi Marta Andrzejewska reprezentująca Freseniusa.

Prywatne firmy wchodzą nawet do sektora transportu sanitarnego. Obok największej w branży duńskiej firmy Falck, która posiada ponad 200 własnych karetek i już prowadzi w Polsce kilkanaście z prawie 400 istniejących stacji pogotowia ratunkowego, powstają także mniejsze firmy lokalne.