statystyki

Za korupcję w firmie 5 lat bez przetargów i do 10 mln zł kary

autor: Jarosław Grzegorz, JP Grzegorz14.11.2017, 09:00; Aktualizacja: 14.11.2017, 10:17
dokumenty

dokumentyźródło: ShutterStock

Średnie i duże przedsiębiorstwa zostaną odsunięte od zamówień publicznych, nawet jeśli wdrożą politykę antykorupcyjną. Urzędnicy mogą bowiem uznać, że jest ona pełna luk.

10 mln kary oraz zakaz brania udziału w przetargach przez pięć lat – takie sankcje zakłada projekt ustawy o jawności życia publicznego. Grożą one przedsiębiorcom, którzy w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie przepisów nie wdrożą u siebie wewnętrznych procedur antykorupcyjnych albo ich działania będą pozorne lub niewystarczające. Dotyczy to średnich i dużych firm oraz tych, w których Skarb Państwa ma co najmniej 10 proc. udziałów.

Zdaniem ekspertów wspomniane sankcje są zbyt surowe. – Brak możliwości brania udziału w przetargach przez kilka lat dla podmiotów żyjących z projektów realizowanych w ramach zamówień publicznych oznaczać będzie niechybną śmierć – uważa Dorota Wolicka, reprezentująca środowisko przedsiębiorców. Dodaje, że nie ma uzasadnienia dla podwójnego karania firm za niedopełnienie lub niewystarczające spełnienie wymogów ustawowych.

A nowych obowiązków nie brakuje. W ramach budowy systemu antykorupcyjnego firmy będą musiały m.in.: wdrożyć kodeks etyki penalizujący zachowania korupcyjne, zawrzeć odpowiednie klauzule w umowach z kontrahentami, uregulować kwestię prezentów i pozostałych korzyści dla pracowników, przeciwdziałać tworzeniu funduszy korupcyjnych oraz stworzyć kanały informowania właściwych organów firmy o przypadkach łamania prawa. Spełnienie tych wymogów może być w praktyce kłopotliwe. – Kodeks antykorupcyjny powinien zostać podpisany przez wszystkich pracowników, współpracowników oraz kontrahentów przedsiębiorstwa. I to właśnie z tą ostatnią grupą może być największy problem, zwłaszcza w dużych firmach, które współpracują z kilkoma tysiącami dostawców czy klientów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Dodatkowo pojawia się pytanie: jak firma powinna się zachować, jeśli któryś z pracowników, współpracowników lub kontrahentów odmówi podpisania kodeksu – wylicza Jarosław Grzegorz, menedżer z Działu Zarządzania Ryzykiem Nadużyć EY.

Kontrola w zakresie stosowania wewnętrznych procedur antykorupcyjnych będzie wszczynana, jeśli prokurator postawi zarzuty popełnienia przestępstwa związanego z korupcją osobie, która działa w imieniu lub na rzecz przedsiębiorcy, realizując zawartą z nim umowę. Może się więc zdarzyć, że przedsiębiorstwo stanie się obiektem kontroli w momencie, gdy zachowań korupcyjnych dokonuje nawet podrzędny pracownik działający bez wiedzy właściciela firmy.

W projekcie ustawy zaproponowano też nieznaną dotychczas w polskim systemie prawnym instytucję sygnalisty. Z definicji będzie to osoba, która przekaże wiarygodne informacje o możliwych działaniach korupcyjnych. Jeśli prokurator nada jej status sygnalisty, to stosunek pracy takiej osoby będzie chroniony. A w przypadku zwolnienia bez zgody prokuratora – pracodawca będzie musiał wypłacić dwuletnią odprawę.

Planuje się również przymknąć osławione „drzwi obrotowe”, czyli wyeliminować sytuacje, kiedy urzędnicy wydający istotne decyzje w sprawie przedsiębiorcy zostają niedługo potem przez niego zatrudnieni. Projekt blokuje tę możliwość na okres trzech lat od zaprzestania zajmowania stanowiska lub pełnienia funkcji.


Pozostało 73% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane