Urząd Komunikacji Elektronicznej przekazał za ubiegły rok do budżetu państwa około 905 mln zł. Na tę kwotę składają się opłaty operatorów telekomunikacyjnych i nadawców za korzystanie z częstotliwości nadawczych, które w ubiegłym roku sięgnęły już około 400 mln zł, a także kwoty uzyskane z przetargów na nowe częstotliwości dla operatorów telekomunikacyjnych. W ubiegłym roku wpłynęło z tego tytułu około 500 mln zł.

To pieniądze, które praktycznie w całości zasilają budżet państwa, bo finansowanie samego UKE to roczny koszt nieprzekraczający 80 mln zł. Dlatego UKE proponuje, by uzyskane w ten sposób pieniądze nie ginęły w budżecie, tylko trafiały z powrotem na rynek.

- Na przykład w postaci gwarantowanych kredytów dla samorządów na budowę infrastruktury: sieci internetowych czy sieci dostępu radiowego. Zgłosiliśmy taką propozycję do przygotowanego przez rząd planu stabilności i rozwoju. To byłaby realna walka z wykluczeniem cyfrowym - dodaje Jacek Strzałkowski, rzecznik Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

W podobny sposób, jak przyznaje UKE, mogłyby zostać sfinansowane dekodery naziemnej telewizji cyfrowej dla najuboższych. Anna Streżyńska, prezes UKE, zaproponowała nawet, żeby ustawowo powołać w tym celu Fundację Cyfrowa Polska, która m.in. kupowałaby dekodery dla najuboższych, a finansowana byłaby całkowicie z budżetu lub częściowo także przez nadawców. To, co wiadomo dziś, to kwota potrzebna na dekodery. Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ogłosił, że potrzeba około 400 mln zł. Czy taka kwota rzeczywiście zostanie przeznaczona przez budżet, zależy od rządu, który czeka w tej sprawie na efekt prac międzyresortowego zespołu rządowego. Czasu jest jednak niewiele, bo Krajowa Rada jeszcze w styczniu chce ogłosić przetarg na operatora pierwszego multipleksu (wiązki częstotliwości, na której znajdą się programy telewizyjne, radiowe oraz usługi dodane). Zgodnie z harmonogramem Rady nadawanie miałoby ruszyć już we wrześniu.

Naziemna telewizja cyfrowa nie rozwiąże natomiast problemu ściągalności abonamentu.

- Pierwszy multipleks będzie bezpłatny, więc nie ma możliwości sprawdzenia, kto go odbiera i czy płaci abonament. Blokowanie sygnału dla niepłacących jest możliwe w przypadku oferty płatnej - dodaje Jacek Strzałkowski.