Polska może mieć jeden z najbardziej transparentnych, ogólnie dostępnych i efektywnych systemów obsługi upadłości i restrukturyzacji w Europie. Twierdzi tak Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” w swej opinii do projektu ustawy o Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Ale jest warunek: zmiany legislacyjne muszą iść w parze z uwagą przy tworzeniu nowych formularzy i wzorców wykorzystywanych przez obywateli. Sędziowie wskazują też, że niezbędne będą nowe etaty sekretarskie w sądach.
Reklama



Krajowy Rejestr Zadłużonych ma być kompleksową bazą wiedzy o dłużnikach. Trafią do niego informacje o osobach niewypłacalnych (w tym alimenciarzach), zagrożonych niewypłacalnością oraz tych, wobec których umorzono egzekucję wskutek braku majątku po stronie dłużnika. Do rejestru trafią informacje zarówno o największych spółkach prawa handlowego, jak i zwykłych obywatelach, którzy popadli w finansowe tarapaty. Dostęp do danych będzie jawny i bezpłatny. Każdy więc będzie mógł w prosty sposób sprawdzić wiarygodność swojego potencjalnego kontrahenta.
Ustawodawca przy okazji chce przenieść większość czynności dokonywanych obecnie na papierze w wymiar elektroniczny. Tak, by możliwie najbardziej aktualne dane trafiały do rejestru najszybciej, jak się da. „Proponowane zmiany są bardzo ciekawe i mogą ujednolicić, usprawnić i przyspieszyć przebieg upadłości i restrukturyzacji, przenosząc je ostatecznie z XX do XXI w. Pod warunkiem że wyposaży się sądy w odpowiednie instrumenty, przygotuje i przeszkoli personel, a zaproponowane formularze pism i wzorce orzeczeń będą najwyższej jakości, co jest ogromnym wyzwaniem i wielką odpowiedzialnością” – twierdzi sędziowskie stowarzyszenie „Iustitia”.

Reklama
Propozycję resortu sprawiedliwości zachwalają też przedsiębiorcy. „Projekt utworzenia rejestru oceniamy pozytywnie i dostrzegamy w nim szansę na zwiększenie bezpieczeństwa obrotu gospodarczego” – twierdzi Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.
„Przedmiotowy projekt w naszej ocenie poprawi bezpieczeństwo i pewność obrotu gospodarczego oraz ochronę uczestników rynku finansowego” – to z kolei stanowisko Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.
A więc rozwiązanie bez wad? Niekoniecznie.
Zastrzeżenia co do zakresu udostępnianych danych o dłużnikach mają m.in. generalny inspektor ochrony danych osobowych oraz Krajowa Rada Sądownictwa. Edyta Bielak-Jomaa uważa, że nie ma potrzeby, by w przypadku wpisywania osób fizycznych do rejestru upubliczniać ich numery PESEL. Podobnie twierdzi KRS, podnosząc, że „zakres danych, jaki ma objąć Krajowy Rejestr Zadłużonych, jest zbyt głęboki i ingeruje w prawo do prywatności osób, których dane mają być zamieszczane w tym rejestrze”. W ocenie rady wątpliwości budzi szczególnie pomysł ujawniania w publicznie dostępnej bazie danych wynikających z akt spraw sądowych. Byłoby to nieproporcjonalne z bliżej niesprecyzowanym celem w postaci poprawy bezpieczeństwa obrotu. To ostatnie bowiem – w ocenie KRS – nie wymaga, aby w internecie ujawniać wszelkie informacje o zobowiązaniach dłużników wraz z ich pełnymi danymi osobowymi.
Ale są też głosy krytyczne wobec projektu z powodu jego zbyt zachowawczego charakteru. NSZZ „Solidarność” chciałby, żeby w rejestrze ujawniać również dane pracodawców, którzy przez np. ponad sześć miesięcy zalegają ze składkami na ubezpieczenia społeczne za pracowników lub nie wypłacają im należnych wynagrodzeń przez co najmniej kwartał.
Etap legislacyjny
Projekt po konsultacjach