Unia Europejska kolejny raz zażądała w piątek wznowienia dostaw gazu i zagroziła Ukrainie i Rosji, że jeśli to nie nastąpi w ten weekend, to dokona rewizji stosunków z obydwoma krajami.

"Gaz musi płynąć. Jeśli nie będzie to rozwiązane w ten weekend i gaz nie popłynie, to będziemy musieli w przyszłym tygodniu przyjrzeć się punkt po punkcie stosunkom z Ukrainą i Rosją" - powiedział na briefingu rzecznik Komisji Europejskiej (KE) Johannes Laitenberger.

Potwierdził, że unijny komisarz ds. energii Andris Piebalgs i czeski minister przemysłu i handlu Martin Rziman w sobotę wezmą udział w ukraińsko-rosyjskim spotkaniu na wysokim szczeblu.

UE od początku konfliktu wyraża opinię, że jest to "bilateralny spór handlowy"; odmówiła przy tym wskazania winnego. Zmuszona coraz bardziej dotkliwymi konsekwencjami braku gazu w niektórych krajach, UE coraz bardziej angażuje się jednak w mediację i rozstrzygnięcie sporu.

Cierpliwość Unii Europejskiej w sprawie ukraińsko-rosyjskiego konfliktu gazowego wyczerpała się - oświadczył w piątek Mirek Topolanek, premier Czech, sprawujących obecnie przewodnictwo w UE.

W Kijowie w piątek doszło do rozmów prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki z przedstawicielami państw poszkodowanych w wyniku ukraińsko-rosyjskiego sporu o gaz. Juszczenko spotkał się z prezydentem Słowacji Ivanem Gaszparoviczem i premier Mołdawii Zinaidą Grecianii. W Kijowie jest także Michał Kamiński, wysłannik prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego.

Spotkanie przedstawicieli państw poszkodowanych w wyniku braku dostaw gazu z Rosji zapowiadane było na Ukrainie jako szczyt bezpieczeństwa energetycznego. Komentatorzy przypuszczali, że Juszczenko organizuje je jako przeciwwagę dla zaplanowanego na sobotę w tej samej sprawie szczytu w Moskwie.

Jeszcze w piątek rano rzeczniczka prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki Iryna Wannikowa zapewniła PAP, że do Kijowa przyjadą prezydenci Polski, Słowacji i Litwy, lecz ostatecznie przyjechał tylko prezydent Słowacji.

Na konferencji prasowej po spotkaniu z szefem ukraińskiego MSZ Wołodymyrem Ohryzką przybyły na Ukrainę szef polskiego MSZ Radosław Sikorski powiedział, że "Polska niezmiennie popiera rozwiązania rynkowe i transparentne, a sprzeciwia się monopolowi".

Zaznaczył, że nasz kraj będzie wspierał w UE "prawdziwą dywersyfikację". "To znaczy taką, która będzie dywersyfikowała i źródła, i trasę przesyłu energii do UE" - wyjaśnił.

Nawiązując w piątek do kryzysu gazowego, minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział, że kryzys w zaopatrzeniu Europy w gaz został wywołany sztucznie, gdyż "Ukraina nie była przygotowana na warunki rynkowe" i postanowiła "przerwać dostawy".

Wyraził przy tym nadzieję, że "na sobotni szczyt w Moskwie przyjadą ci, którym zależy na rozwiązaniu problemu" zagwarantowania tranzytu rosyjskiego gazu do Europy.

Przybyły w piątek do Berlina premier Rosji Władimir Putin zadeklarował pomoc, jak to ujął, "partnerom ukraińskim" bez "wdawania się w to, kto ma rację, a kto nie". Agencja AFP zwraca uwagę na złagodzenie tonu wobec Ukrainy.

Reuters pisze, że Putin ma się spotkać w sobotę w Moskwie z premier Ukrainy Julią Tymoszenko, by rozmawiać o gazie.

Tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę do UE ustał 7 stycznia. Rosjanie tłumaczyli, że do wstrzymania dostaw zmusiła ich Ukraina, która podkrada paliwo. Ukraińska firma Naftohaz usprawiedliwiała się, że z dostaw dla odbiorców europejskich pobiera wyłącznie tzw. gaz techniczny.