"Po roku mojego urzędowania jesteśmy na trzecim miejscu w Europie z 0,38 proc. wydatkowanych środków. Jeśli przeliczy się ten wskaźnik na liczby bezwzględne, to z kwoty 67 mld euro wydaliśmy dotychczas najwięcej w Europie" - zaznaczyła Bieńkowska.

"Moja poprzedniczka wiedziała dobrze, że zostawia w szafie wiele trupów, spraw niezałatwionych, których załatwienie nie zajmuje miesiąc czy dwa. W ciągu roku nadrobiliśmy wszystkie opóźnienia, jakie były w ministerstwie" - powiedziała Bieńkowska.

Skomentowała w ten sposób słowa b. minister rozwoju Grażyny Gęsickiej (PiS), która podtrzymała w poniedziałek swoją krytykę rządu Donalda Tuska za nieumiejętne wydatkowanie funduszy UE.

Zdaniem Bieńkowskiej, Gęsicka przedstawiła informacje, które są dostępne na stronie internetowej ministerstwa i każdy może je sam przeanalizować.

Według Bieńkowskiej, poprzedni rząd w analogicznym okresie, czyli po roku funkcjonowania starej perspektywy finansowej UE (lata 2004 - 2006) wykorzystał 0,002 proc. dostępnych pieniędzy.

"I ja bym w życiu z tego nie robiła zarzutu, ponieważ programy europejskie wyglądają tak, że najtrudniejszy jest początek i koniec. Bo trzeba ogłosić konkursy, przetargi itd." - powiedziała minister.

W jej opinii, gdybyśmy mieli stracić jakieś pieniądze, to KE wysłałaby sygnał i opinia publiczna już by o tym wiedziała.