Do 2040 r. wartość publicznych inwestycji sięgnie ok. 1,5 bln zł – szacuje branża budowlana. To nie tylko kontynuowane przedsięwzięcia – np. program drogowy, który do 2033 r. pochłonie 294 mld zł, czy program modernizacji torów o wartości 100 mld zł, ale w dużej mierze te nowe. Ok. 130 mld zł pochłoną projekty związane z Portem Polska (głównie lotnisko i szybka kolej). Do tego ok. 62 mld zł trzeba będzie wydać na elektrownie jądrowe, a kolejne 60 mld zł na modernizację energetycznych sieci przesyłowych. Szykowane są też inwestycje hydrotechniczne, militarne czy portowe.

Jak usprawnić procedury administracyjne?

Fala nowych przetargów ma się pojawić już w tym roku. Centralny Port Komunikacyjny zamierza uruchomić postępowania o wartości prawie 25 mld zł. Zamówienia dotyczące realizacji części lotniskowej sięgną 15 mld zł, a na budowę linii dużych prędkości – głównie z Warszawy do Łodzi – ok. 9 mld zł. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiedziała, że w tym roku ogłosi postępowania o wartości 12 mld zł. Z kolei zlecenia spółki PKP Polskie Linie Kolejowe mają sięgnąć 9,5 mld zł, ale ta kwota najpewniej jeszcze się zwiększy. Urzędy morskie mają zaś zlecić w rejonie portów prace o wartości 2,4 mld zł. To będą m.in. roboty przygotowawcze związane z realizacją terminala kontenerowego w Świnoujściu oraz budową konstrukcji morskiej na potrzeby elektrowni jądrowej w Choczewie. Wody Polskie ogłoszą zaś postępowania o wartości ponad 1,5 mld zł. Związane będą głównie z bezpieczeństwem powodziowym i przeciwdziałaniem skutkom suszy.

Rozkręcająca się machina publicznych przetargów cieszy branżę budowlaną, ale zwraca ona też uwagę, że w parze ze zwiększeniem środków na inwestycje powinno iść znaczne usprawnienie procedur administracyjnych, które teraz mocno się przeciągają. Bez zmian systemowych przedsięwzięciom grożą wielkie opóźnienia. Z kolei wydłużający się czas od składania oferty do podpisania umowy powoduje spory w sprawie konieczności waloryzacji kontraktów.

Wartość publicznych inwestycji do 2040 r. ma wynieść 1,5 bln zł

Problemem jest m.in. długi czas na wydanie przez urzędy wojewódzkie decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID). Choć urzędnicy mają na to 90 dni, często trzeba na nią czekać rok lub dłużej. O wiele dłużej trwa często wydanie decyzji środowiskowej. Urzędy mają na to od 30 do 60 dni. Według wyliczeń GDDKiA w przypadku ekspresówek trzeba czekać średnio 450 dni, a w niektórych sytuacjach ten czas wydłuża się do trzech, czterech lat.

Jak walczyć z wąskimi gardłami przy inwestycjach?

Przedstawiciele branży zwracają uwagę, że jednym z problemów są niedobory urzędników. – Kadry w urzędach wojewódzkich oraz regionalnych dyrekcjach ochrony środowiska powinny być wzmocnione. Obecne zespoły nie nadążają z wydawaniem decyzji i dokumentów. Bez zwiększenia liczby pracowników trudno będzie sprostać znacząco rosnącej skali projektów. Równolegle konieczne jest upraszczanie procedur, choć mamy świadomość, że nie jest to łatwe. Duży potencjał widzimy w dalszej cyfryzacji administracji – mówi Artur Popko, prezes Budimeksu.

Firmy zwracają uwagę, że problemem są też liczne odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej. Konkurenci zgłaszają protesty niemal za każdym razem. Ułatwiają to niskie opłaty za złożenie odwołania, które wynoszą tylko 20 tys. zł. Od dawna zgłaszane są propozycje, by np. wzorem Czech wysokość tej opłaty była powiązana z wartością zlecenia.

Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, przyznaje, że wąskie gardła w urzędach to palący problem. – On wyraźnie pogłębił się w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Strach pomyśleć, co się stanie, gdy wszystkie projekty infrastrukturalne ruszą jednocześnie. Rząd powinien niezwłocznie podjąć działania na szczeblu międzyresortowym, ponieważ mamy do czynienia z problemem systemowym, a nie jedynie z przejściowymi trudnościami – zaznacza.

Sposoby na przyspieszenie inwestycji

Rząd na razie zapowiedział specustawę, która ma przyspieszyć inwestycje, ale jedynie te strategiczne: ważne dla obronności i jednocześnie transportu. Chodzi np. o Drogę Czerwoną, czyli planowany od lat nowy dojazd do portu w Gdyni, realizację terminala kontenerowego w Świnoujściu, przebudowę torów do portów czy rozbudowę Lotniska Chopina. Projekt zakłada m.in. skrócenie terminu wydania kluczowych decyzji, w tym np. środowiskowej. Projekt przeszedł etap konsultacji publicznych. Teraz czeka na opinie ze strony resortów.

Dariusz Klimczak, minister infrastruktury, chce również wprowadzić zmiany, które uprościłyby remonty i przebudowy krótkich odcinków dróg i torów. – Pracujemy nad rozporządzeniem Rady Ministrów, które ma zmienić obligatoryjność wydawania decyzji środowiskowej powyżej 1 km przebudowywanej drogi lub linii kolejowej. Uzgadniamy z resortem klimatu, jak długi to może być odcinek. Ja uważam, że do 10 km nie powinna być potrzebna decyzja środowiskowa, jeśli chodzi o remonty czy przebudowy – mówi DGP Klimczak.

Na razie nie wiadomo, kiedy te zmiany mogłyby wejść w życie. ©℗