Podczas przedstawiania w Sejmie informacji bieżącej na temat strat, jakie poniosły polskie firmy z powodu opcji walutowych, Pawlak zaznaczył, że strata na wszystkich "instrumentach pochodnych szacowana jest na 7,5 mld zł". Wyjaśnił, że informacje te otrzymał od ministerstwa finansów i Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), które uzyskały je na podstawie kontaktów z przedsiębiorcami i bankami.

Kilka miesięcy temu, kiedy złoty umacniał się, przedsiębiorcy sprzedający swoje usługi bądź towary za waluty obce, w obawie przed stratami, zawierali z bankami umowy o tzw. opcje walutowe. Bank zobowiązywał się, że odkupi od przedsiębiorcy np. 10 mln euro po 3,5 zł za 1 euro, nawet gdyby kurs tej waluty wynosił 3,3 zł. Za to bank dostawał opłatę, tzw. premię opcyjną.

Niekiedy umowa z bankiem nie przewidywała wnoszenia takiej opłaty. Dawała natomiast prawo do kupienia od firmy tej samej kwoty np. 10 mln euro np. po kursie 3,6 zł za euro, w sytuacji gdyby złoty osłabł.

Gdy złoty rzeczywiście się osłabił, banki skorzystały z możliwości kupna waluty w ramach opcji, co w wielu przypadkach postawiło firmy w trudnej sytuacji.