System zdrowotny Holandii od lat plasuje się na pierwszym miejscu w Europie w rankingach badających zadowolenie pacjentów. Na czym polega jego siła? Dobrze działającej profilaktyce, opiece, w której główną rolę odgrywa lekarz rodzinny, oraz informatyzacji. Strzałem w dziesiątkę okazał się też sposób finansowania oparty na ubezpieczeniach
Wiele sprawdzonych holenderskich rozwiązań w systemie zdrowotnym mogłoby posłużyć Polsce jako wzór podczas wprowadzania reform i przy rozsądnym planowaniu realizacji funduszy unijnych. W zakresie ochrony zdrowia Polska i Holandia wyznają te same uniwersalne wartości: każdy obywatel ma prawo do zdrowia, ale także powinien mieć swój wkład w finansowanie publicznego systemu opieki zdrowotnej.
Jak to działa
W praktyce w Holandii system ubezpieczeniowy oparty jest na wpływach z dwóch źródeł: prywatnych i państwowych. Wszyscy ubezpieczeni powyżej 18. roku życia płacą ok. 1200 euro rocznie (za leczenie osób niepełnoletnich płaci budżet państwa). Dodatkowy wkład pieniężny zapewniają pracodawcy. Z podstawowego pakietu finansowana jest opieka medyczna świadczona m.in. przez lekarzy, specjalistów, pielęgniarki i położne, hospitalizacja, świadczenia w zakresie zdrowia psychicznego, opieka dentystyczna do 18. roku życia, opieka terapeutów oraz fizjoterapeutów, logopedów i terapeutów zajęciowych, opieka dietetyczna, zapewnienie dostępu do karetek i transportu medycznego, a także rehabilitacja dla osób z chorobami przewlekłymi.
Jak ktoś chce, może wykupić dodatkowe ubezpieczenie: m.in. na usługi stomatologiczne spoza pakietu i medycynę alternatywną. Z ubezpieczenia uzupełniającego korzysta ok. 90 proc. Holendrów. Istotne jest to, że państwo czuwa nad jakością świadczeń, dostępem do ubezpieczenia wszystkich obywateli oraz jednolitym standardem zakresu ochrony dla wszystkich rezydentów (w ramach obowiązkowej składki). Przewidziano też subsydiowanie osób o najniższych dochodach, które z zapłatą składki miałyby problem.
W Polsce w ramach ubezpieczenia pacjenci mogą korzystać z pomocy tylko tych podmiotów, które mają kontrakt z NFZ. Dostępność świadczeń reguluje wysokość zawartej umowy – w przypadku świadczeń realizowanych w kraju nie ma możliwości refundacji kosztów poniesionych w placówce niemającej kontraktu z Funduszem. Jednak zwrot części lub całości kosztów (do poziomu ceny, jaką NFZ płaci za dane świadczenie) jest możliwy w określonych sytuacjach, przy świadczeniach realizowanych za granicą w ramach tzw. dyrektywy transgranicznej. Nie ma możliwości wykupienia dodatkowego ubezpieczenia. Jedynie pakietów medycznych w prywatnych placówkach. Ponieważ głównym problemem jest dostępność, w efekcie Polacy dopłacają do leczenia bardzo dużo – w odniesieniu do całkowitych wydatków na zdrowie out-of-pocket stanowiły w Polsce (w 2014 r.) 23,46 proc., a w OECD 13,63 proc. W Holandii poziom płatności out-of-pocket po reformach systemu ochrony zdrowia spadł. Jeszcze w 2000 r. poziom wydatków out-of-pocket w całkowitych wydatkach na zdrowie wynosił 9 proc., a w 2014 r. 5,2 proc.
Nowy model opieki
Eksperci są zgodni, że Polska musi zmienić swój system i znaleźć bardziej optymalne rozwiązania. – Opieka zdrowotna to jeden z fundamentów Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Wsparcie rozwoju gospodarki firm i ich produktywności oraz równomiernego rozwoju kraju musi być połączone z zapewnieniem sprawnej opieki zdrowotnej. Wiemy, że mamy z tym problem, właśnie Holandia jest wzorem, jeśli chodzi o jakość opieki, poziom zadowolenia pacjentów. Chcielibyśmy czerpać dobre wzory, jak administrować tym sektorem – uważa Jerzy Kwieciński, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.
Jednym z elementów, które mogłyby stanowić model do naśladowania, jest współpraca ochrony zdrowia, polityki społecznej, senioralnej i systemu edukacji – na którą postawili Holendrzy, a której w Polsce odczuwalnie brakuje. Dzięki temu opieka nad pacjentami przeniesiona jest ze szpitali do POZ i miejsca zamieszkania (dzięki różnym usługom socjalnym i medycznym, np. dziennym domom opieki). Nacisk kładziony jest na stopniowe odchodzenie od świadczenia opieki medycznej na rzecz udzielania szerzej rozumianego wsparcia społecznego. Nie choroba lub niepełnosprawność powinna znajdować się w centrum uwagi, ale najważniejszym zadaniem jest zapewnienie obywatelowi możliwości autonomicznego i niezależnego funkcjonowania w lokalnej społeczności.
Kolejną rzeczą, która mogłaby stać się wzorem, jest opieka koordynowana. W Holandii lekarz rodzinny jest przewodnikiem chorego po systemie i koordynatorem leczenia. Takie podejście pozwoliło lepiej zorganizować przebieg terapii i obniżyć koszty. Gabinety są rozmieszczone tak, by każdy mieszkaniec mógł do nich dojechać samochodem w ciągu kilku minut. Dzięki obiegowi informacji medycznej lekarze mają wgląd m.in. w jego dane, informacje o lekach przepisanych przez innych specjalistów oraz badaniach i zabiegach, jakie przeprowadzano. Aby osoby na przykład z cukrzycą lub niewydolnością serca nie blokowały dostępu do specjalistów innym chorym, lekarze POZ wyposażeni zostali w szerokie uprawnienia diagnostyczne, ale też obowiązki promocji zdrowego stylu życia.
W Polsce od przyszłego roku ma ruszyć pilotaż opieki koordynowanej, będący wynikiem współpracy NFZ z Bankiem Światowym.
Kolejnym rozwiązaniem, które przyczyniło się do sukcesów Holandii, a którego wdrażanie zaczęła lub zamierza wprowadzić Polska, jest m.in. zwiększenie roli opieki przedszpitalnej, która jest zdecydowanie tańsza niż hospitalizacja, co osiągnięto dzięki wzmocnieniu podstawowej opieki zdrowotnej. W Holandii zwiększono też kompetencje personelu medycznego pozalekarskiego.
Budująca współpraca
Wybranie najlepszej drogi zmian jest obecnie kluczowe – szczególnie że w obecnej unijnej perspektywie finansowej Polska ma mieć do dyspozycji w zakresie inwestycji w ochronie zdrowia ok. 12 mld zł. Jest to zarówno szansa, jak i wyzwanie, bo nie jest sztuką wydać pieniądze, ale wydać je w sposób mądry. Holenderski system ubezpieczeń zdrowotnych oparty jest na zasadzie współdziałania państwa i partnerów prywatnych. Jak zwracają uwagę eksperci, warto z tych rozwiązań skorzystać. Programy regionalne mają obejmować przede wszystkim wdrożenie projektów profilaktycznych, programów rehabilitacji medycznej ułatwiających powroty do pracy oraz eliminowanie zdrowotnych czynników ryzyka w miejscu pracy. Eksperci podkreślają, że fundusze unijne są szansą na transformację systemu opieki zdrowotnej w Polsce w kierunku modelu zintegrowanego i innowacyjnego, a nie tylko poprawy infrastruktury, na czym dotychczas się koncentrowano.
Eksperci wskazują, że jedną z przeszkód, która nie pozwala na wprowadzenie wielu skutecznych rozwiązań, jest kulejący w Polsce system informatyczny. – Informatyzacja jest kluczowa dla rzeczywistego koordynowania opieki medycznej. Aby wdrożyć innowacyjne rozwiązania technologiczne w Polsce, potrzebna jest współpraca różnych środowisk – akademickich, medycznych, rządowych, samorządowych, a także firm prywatnych oraz stowarzyszeń pacjentów – mówi Anna Żur, communication manager Philips na region Europy Środkowo-Wschodniej.
Ciekawym przykładem współpracy i wykorzystania unijnych funduszy jest wspólne przedsięwzięcie Politechniki Śląskiej i Philipsa – Śląskie Centrum Inżynierskiego Wspomagania Medycyny i Sportu. W 2020 r. w Zabrzu powstanie nowoczesne centrum badawcze, w skład którego wejdzie 11 laboratoriów. Projekt o wartości 90 mln zł zostanie sfinansowany w 20 proc. przez holenderską firmę, a w pozostałej części z unijnego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014–2020. Do laboratoriów dostęp będą mieli nie tylko studenci i naukowcy ze śląskiej uczelni, ale też zewnętrzne firmy. Jest to pierwsza tak szeroko zakrojona inicjatywa w Polsce.
Magdalena Biernacka
Materiał powstał we współpracy z Ambasadą Królestwa Niderlandów, Niderlandzko-Polską Izbą Gospodarczą i Philips Polska
Opracowanie powstało na podstawie raportu „Polska i Holandia – zdrowe relacje, ocena możliwości poprawy działania systemów ochrony zdrowia dzięki wzajemnej wymianie doświadczeń”, który powstał po konferencji zorganizowanej przez Ambasadę Holandii w połowie 2016 r.