Tradycyjne sklepy odchodzą do lamusa. To rzeczywistość, która jest widoczna nie tylko na Zachodzie, ale i w Polsce. O rewolucji, jaka zachodzi w handlu, świadczą m.in. raporty firm notowanych na warszawskiej giełdzie.
Jeszcze kilka lat temu żadna ze spółek specjalizujących się w sprzedaży klientom indywidualnym nie poświęcała w swoich sprawozdaniach miejsca handlowi online. Teraz ten punkt pojawia się niemal w każdej informacji o sprzedaży. W LPP, największej polskiej spółce odzieżowej, (należy do niej m.in. marka Reserved), w pierwszych czterech miesiącach tego roku sprzedaż internetowa przekroczyła 77 mln zł. To o 93 proc. więcej niż rok wcześniej i 4 proc. przychodów grupy. W obuwniczym CCC po przejęciu sklepu Eobuwie.pl udział internetu w przychodach ze sprzedaży wzrósł z zera do 9 proc. w 2016 r. W mniejszych spółkach udział transakcji online rośnie jeszcze szybciej. W Gino Rossi e-commerce miał już 10-procentowy udział w sprzedaży detalicznej, a w odzieżowym Simple 17-procentowy.
Sygnały zmiany