Jak zaznaczył, gaz pobierany jest wyłącznie z handlowych zapasów spółek, a nie ze strategicznych zapasów państwowych.

"Dostawy przez Wysokoje (punkt odbiorczy gazu na granicy z Białorusią) są realizowane w pełnej wysokości 650 tys. m sześć na dobę" - powiedział Szejnfeld.

Skończyła się zatem dalsza możliwość zwiększania dostaw przez ten punkt. "Wysokoje pracuje praktycznie na maksymalnej wydajności" - dodał.

Na granicy z Ukrainą, w Drozdowiczach odbierane jest jedynie 80 tys m sześć. gazu na dobę. To wystarczająca ilość dla "podtrzymania tego przejścia" - powiedział Szejnfeld.

Wcześniej rzeczniczka PGNiG-u Joanna Zakrzewska podała, że przez punkt odbiorczy w Drozdowiczach na granicy z Ukrainą przepływa dziennie do Polski 14 mln m sześc. gazu, z czego 7 mln m sześć. stanowi gaz w ramach tzw. kontraktu jamalskiego z Rosją. Jamalską część tych dostaw - zdaniem PGNiG - można było przekierować do punktu odbiorczego na granicy z Białorusią w miejscowości Wysokoje.

"Możliwe ograniczenia dostaw gazu dla przemysłu"

Wiceminister gospodarki nie wykluczył możliwości ograniczenia dostaw gazu dla przemysłu. Zapowiedział, że o takiej możliwości będzie dziś dyskutowała Rada Ministrów.

"Dzisiaj będziemy rozstrzygać, czy posiadając zapasy handlowe i magazyny strategiczne, nie powinniśmy, choćby prewencyjnie, wprowadzić mechanizmy ograniczenia dostaw (dla przemysłu)" - mówił w Radiu PIN wiceminister. "Sytuacja jest bardzo dynamiczna, zmienia się z godziny na godzinę" - podkreślił.

Zaznaczył, że nie chodzi o ograniczenie dostaw dla ludności, lecz dla przemysłu. Wyjaśnił także, że rząd nie decyduje o skali ograniczenia, ale o przyjęciu mechanizmu. Dodał, że może być on we wtorek przyjęty przez Radę Ministrów.

Szejnfeld nie wyjaśnił, jak duże mogą być ograniczenia dostaw dla przemysłu. Obecnie - ze względu na zmniejszenie dostaw z Ukrainy - zostały zwiększone dostawy tego paliwa poprzez Białoruś, a tam "maksymalne moce zostały już wykorzystane".