W ostatnim roku średnie ceny najmu mieszkań jednopokojowych w największych polskich miastach wzrosły o 12 proc. W wypadku lokali dwupokojowych ten wzrost wyniósł 10 proc. - mówi Marta Kosińska z portalu szybko.pl.

Duże najdroższe

Najbardziej drożały czynsze najmu mieszkań największych. Lokale czteropokojowe zdrożały średnio o 16 proc. Wiele osób, nawet dobrze zarabiających, utraciło zdolność kredytową i nie może liczyć na pożyczkę w banku. Z drugiej strony klienci, którzy nie mają z tym problemu, nie decydują się na kupno mieszkania, licząc na dalszy spadek cen. W efekcie mamy stosunkowo niewiele transakcji kupna nieruchomości i rosnący popyt na najem.

- Jeśli właściciel rozsądnie skalkuluje cenę, to może wynająć mieszkanie w ciągu miesiąca - mówi Maciej Dymkowski z redNet Property Group.

W gorszej sytuacji są osoby poszukujące lokalu.

- W stolicy brakuje mieszkań o czynszu do 2 tys. zł za miesiąc. Nie brakuje za to drogich apartamentów - twierdzi Janusz Schmidt z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

W ostatnim półroczu najszybciej rosły cen najmu w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu. Zdaniem specjalistów ceny w Gdańsku i Krakowie doszły już do poziomu, który powoduje, że ich dalszy wzrost stał się niemożliwy. Ta sytuacja może się powtórzyć w całej Polsce.

- Podaż mieszkań pod najem zwiększyła się i jeszcze się zwiększy, więc raczej ceny nie powinny już rosnąć - prognozuje Marta Kosińska.

17 tys. wolnych lokali

Rzeczywiście wiele osób, które miesiącami czekają na sprzedaż lokalu, w końcu decyduje się na ich wynajem, zwiększając tym samym podaż na rynku. Podobny pomysł na przetrwanie ma kilku deweloperów, którzy muszą spłacać odsetki od kredytu zaciągniętego na budowę. W Warszawie wolnych lokali, które potencjalnie mogą być przeznaczone pod najem, jest co najmniej 17 tysięcy. W tej sytuacji trudno się spodziewać, by koszty najmu nadal szybko rosły.