Nigdy wcześniej drogowcy nie dysponowali podobnym budżetem. Na budowę nowych dróg Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) otrzymała z budżetu centralnego i środków unijnych 32 mld zł. Ten rok będzie więc bardzo pracowity.

GDDKiA zapewnia, że tylko do czerwca ogłoszonych zostanie 31 największych przetargów na autostrady, drogi ekspresowe i obwodnice. GDDKiA rozpocznie poszukiwania wykonawców m.in. dla dwóch fragmentów autostrady A4 (obwodnicy Rzeszowa i 35-kilometrowego odcinka trasy z Jarosławia do granicy z Ukrainą) oraz A18 (69-kilometrowa trasa z Olszyny do Golnic, gdzie droga spotka się z autostradą A4).

W sumie do grudnia 2009 r. ma się rozpocząć ponad 180 postępowań na wybór wykonawców nowych inwestycji i odnowę już istniejących. Remont ponad 450 km dróg ma kosztować 1,5 mld zł.

W pierwszym kwartale tego roku powinniśmy też wreszcie poznać wykonawców budowy 270 km autostrad w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego: A1 z podłódzkiego Strykowa do śląskich Pyrzowic (ok. 180 km) oraz A2 ze Strykowa do podwarszawskiej Konotopy (ok. 90 km) - to ostatni przed stolicą odcinek autostrady. Na parafowaniu obu umów jeszcze w grudniu 2008 r. bardzo zależało ministrowi infrastruktury Cezaremu Grabarczykowi, ale z powodu kłopotów z finansowaniem inwestycji przez komercyjne banki rozmowy wciąż trwają.

Niestety w przypadku Generalnej Dyrekcji wcale nie jest pewne, że uda się wydać wszystkie środki. W ubiegłym roku z ponad 21 mld zł w kasie urzędu zostało przeszło 5 mld zł.

- W wielu przypadkach musieliśmy uzupełniać dokumentacje, co odsuwało rozpoczęcie prac nawet o rok - tłumaczy Lech Witecki z GDDKiA.

To też jedna z przyczyn zaktualizowania rządowego planu budowy dróg krajowych i autostrad na Euro 2012. Do czasu mistrzostw powstanie 2,1 tys. autostrad i tras ekspresowych, a nie jak zakładano wcześniej - 3 tys. km. Ok. 900 km dopiero ma być w trakcie budowy.

Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, wątpi, czy rządowej agencji uda się spożytkować wszystkie środki.

- W tym roku Generalnej Dyrekcji nie uda się wydać kwoty dwukrotnie wyższej niż w ubiegłym roku, jeżeli nie zostaną wprowadzone pewne zmiany - mówi Wojciech Malusi.

Chodzi m.in. o wzmocnienie pozycji generalnego dyrektora, który według Malusiego powinien być co najmniej pełnomocnikiem premiera w randze podsekretarza stanu.