Za ratyfikacją opowiedziało się 408 z 695 europosłów. Przeciw było 254, w tym kilkunastu Polaków z różnych klubów. Większość przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej ponad podziałami partyjnymi poparła porozumienie z Kanadą. Wśród polskich europosłów głosujących przeciwko byli przedstawiciele lewicy (m.in. Lidia Geringer de Oedenberg, Adam Gierek, Bogusław Liberadzki, Krystyna Łybacka i Adam Zemke), wybrany z list PiS, ale nieuczestniczący w pracach delegacji tej partii Mirosław Piotrowski oraz Jarosław Kalinowski i Andrzej Grzyb z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Kazimierz Michał Ujazdowski (do niedawna związany z PiS) oraz Zdzisław Krasnodębski (PiS) wstrzymali się od głosu.
Głosowanie poprzedziła debata. Zwolennicy przekonywali, że Kompleksowa Umowa Gospodarczo-Handlowa (CETA) Unii Europejskiej z Kanadą może być „złotym wzorcem” dla porozumień tego typu na świecie. – Globalizacja w handlu bez uczciwej konkurencji nie przyniesie dobrych skutków – zapewniała holenderska liberalna eurodeputowana Marietje Schaake. – Czy chcemy protekcjonalizmu i murów, czy otwarcia i dobrobytu dla obywateli? – pytał retorycznie Łotysz Artis Pabriks z Europejskiej Partii Ludowej.
Unijna komisarz do spraw handlu, Szwedka Cecilia Malmström, przekonywała, że CETA to postępowa umowa, zawarta przez postępowych partnerów. – Żaden jej zapis nie pomniejsza praw pracowniczych, nie zagrozi sektorowi usług publicznych, nie zniesie standardów i nie zmieni prerogatyw w ustawodawstwie europejskim – zapewniała. Malmström stwierdziła, że to sam europarlament był zainteresowany reformą sądów arbitrażowych, do której umowa doprowadzi w relacjach z Ottawą. – Globalny handel wyciągnął miliony ludzi z ubóstwa – dodawała. Podczas debaty zarówno Anna Fotyga z PiS, jak i Adam Szejnfeld czy Jarosław Wałęsa z PO jednym głosem przekonywali o potrzebie przyjęcia umowy.