- Tak może, ale nie musi się zdarzyć. Wynika to z obserwacji rynku komunikacji elektronicznej. Wskazuję operatorom, członkom PIKE, nie tylko szanse, ale i zagrożenia. Operatorzy telewizji kablowej są dziś liderami potrójnej usługi (telewizja, internet, telefon). Widać jednak ryzyko, że darmowa naziemna telewizja cyfrowa może spowodować odejście abonentów, którzy korzystają z tzw. pakietu socjalnego. A jest ich około 30 proc.! I choć generują oni stosunkowo niewielką część przychodów operatorów, to trzeba o nich zadbać, np. dzięki ciekawszej niż w multipleksach ofercie programowej. Jednocześnie w zasięgu ręki operatorów jest 1,5 mln tzw. pass home, czyli niepodłączonych abonentów w mieszkaniach, gdzie są gniazdka telewizji kablowej. Pozyskanie ich to także duża szansa, zanim pojawi się naziemna telewizja cyfrowa. Zatem w jednym i drugim przypadku mówimy o ponad milionie abonentów... A przypomnę, że w kraju mamy ok. 4,5 miliona abonentów telewizji kablowej. Stawka jest zatem wysoka.

• Jak ocenia pan szanse startu naziemnej telewizji cyfrowej? Jaki kształt będzie miała, biorąc pod uwagę brak porozumienia między UKE a największymi nadawcami?

- Uważam, że brak porozumienia jest chwilowy, ponieważ cyfryzacja przekazu naziemnego jest nieunikniona. Komfortową sytuację mają tylko operatorzy telewizji kablowej. Mogą oferować programy analogowe i cyfrowe, niezależnie od uruchomienia naziemnego przekazu cyfrowego

Wszystko wskazuje na to, że cyfrowa telewizja naziemna wraz z dwoma multipleksami wystartuje zgodnie z planem UKE i KRRiT 1 stycznia 2009 r. Ważne jest, aby przyjąć jakiś konkretny model cyfryzacji i konsekwentnie go realizować. Wystarczy skorzystać z przykładów, choćby amerykańskiego, który nie preferował żadnej formy przekazu cyfrowego (kabel, satelita, przekaz naziemny), a decyzję po prostu pozostawił użytkownikowi.

• Jak będzie się rozwijał rynek płatnej telewizji w najbliższych latach?

- Cyfryzacja nie jest celem, ale środkiem. Wprowadza nową jakość (HD) oraz usługi dodane: wideo na życzenie czy nagrywarka programów. To atrakcyjne usługi, wygodne dla abonentów, dlatego rynek telewizji płatnej będzie się rozwijał. I nie tylko dlatego, że lawinowo rośnie liczba dostępnych programów. W przekazie telewizyjnym coraz większy udział będzie miał internet. Telewizja w internecie czy internet w telewizji wymaga znacznej przepustowości sieci przesyłowych. Nastąpi także rozwój platform satelitarnych, ale w czołówce pozostanie „kabel” z komunikacją dwukierunkową. Gdyby tak nie było, to czy układano by coraz więcej kabli światłowodowych na dnie oceanu?