Od podpisania kontraktu na budowę dwóch bloków o mocy 1800 MW w Elektrowni Opole mijają miesiące, a budowa nie rusza. Ile wynosi opóźnienie wynikające z uchylenia decyzji środowiskowej?

Możemy mówić o trzech miesiącach. Trwają prace projektowe. Złożyliśmy apelację w sprawie decyzji środowiskowej. Jeśli rozstrzygnięcia będą dla nas pomyślne, budowa powinna się rozpocząć pod koniec tego lub na początku następnego.

Kolejne koncerny energetyczne szykują się do budowy dużych bloków o mocy 1000 MW, chcą stawiać co najmniej sześć takich jednostek. Przed wakacjami Enea chce podpisać kontrakt na budowę nowych mocy w Kozienicach. Czy rynek jest w stanie przyjąć całą wyprodukowaną w nich energię?

Po analizie prognoz zapotrzebowania na energię elektryczną, możliwej wymiany transgranicznej i przewidywanych zmian mocy zainstalowanej – odstawień starych bloków i uprawdopodobnionych uruchomień nowych jednostek wytwórczych, w różnych technologiach, uważamy, że w pełni konkurencyjne będą najwyżej dwa – trzy nowe duże bloki o mocy 1000 MW. Mówimy o okresie do roku 2020.

A więc podaż przewyższy popyt?

W ostatnich 30 miesiącach dynamika zużycia energii elektrycznej w kraju wynosiła średnio 2,4 proc. w skali roku. To dużo, ale było to poprzedzone spadkiem w 2009 r. wywołanym kryzysem. Naszym zdaniem bloki węglowe klasy 1000 MW będą niezbędne do zaspokojenia zapotrzebowania na energię do roku 2020, ale biorąc pod uwagę rozwój innych źródeł, poza nowym blokiem 858 MW w Bełchatowie wystarczą prawdopodobnie trzy takie jednostki.

Poważnie zaawansowanych projektów jest pewnie ze dwa razy więcej.

Wysokosprawne bloki parowe gwarantują inwestorowi akceptowalną w tym sektorze rentowność. Stąd duże zainteresowanie nimi. Sądzę, że z różnych powodów nie wszystkie z przygotowywanych projektów zostaną zakończone. Trzeba podkreślić, że decyzje inwestycyjne będą podejmowane z dużym rozmysłem, bo nadmierna okresowo moc zainstalowana będzie skutkować ograniczeniem wykorzystania zdolności produkcyjnych nowych bloków i istotnie pogorszą ich wyniki.

W swoich szacunkach zdaje się nie bierzecie pod uwagę tego, że energetykę czekają wyłączenia.

Przeciwnie. O tym, że jeszcze przed 2020 r. będzie trzeba wyłączyć 6 – 7 tys. MW w starych jednostkach konwencjonalnych, doskonale wiemy. Decyduje o tym ich stan techniczny i nieopłacalność ich dostosowywania do coraz wyższych norm środowiskowych. Przy takiej skali redukcji mocy w systemie duże bloki węglowe są, jak powiedziałem, realną i konieczną odpowiedzią. Nie można jednak nie widzieć tego, jak się rozwija sektor OZE, jakie szanse wynikają z koniecznej modernizacji źródeł ciepłowniczych i jak duży jest potencjał energetyki rozproszonej, w tym małych układów kogeneracyjnych. Ta zmiana struktury polskiej energetyki ma już miejsce i będzie przyspieszać. Warunki dla tej gałęzi rynku będą się tylko poprawiać, również dzięki regulacjom unijnym i naszym krajowym przepisom, w tym nowej ustawie o OZE.