Dlaczego opłata interchange, będąca istotnym składnikiem ceny płatności kartami, jest w Polsce tak wysoka?

Małgorzata O’Shaughnessy, wiceprezes Visa Europe: Na początku trzeba wyjaśnić, że ta opłata – która stanowi tylko część opłat pobieranych przez agentów rozliczeniowych od detalistów – przepływa od podmiotu, który akwiruje punkt akceptujący karty, czyli od agenta rozliczeniowego, do banku wydawcy danej karty. Jest ona szalenie istotna, gdyż optymalizuje użytkowanie danego systemu płatniczego na danym rynku. Powinna ona stanowić bodziec dla wszystkich stron obrotu płatniczego do korzystania z systemu płatniczego, w naszym wypadku z systemu Visa.

Stwierdzenie, że ta opłata jest wysoka, jest relatywne. Porównywanie opłat interchange powinno być dokonywane w kontekście tego, co się dzieje i działo na danym rynku. Jej wysokość jest uzasadniona historią danego rynku. W Polsce pierwsza karta systemu Visa została wydana w roku 1991, a w Wielkiej Brytanii stało się to pod koniec lat 60.

Ale historyczne uwarunkowania są tylko jednym z czynników wpływających na wysokość interchange. Są także inne, jak choćby inwestycje, jakie zostały poczynione i sposób dokonywania danej transakcji. Bardzo ważna jest też masowość obrotu bezgotówkowego na danym rynku. U nas, w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, płatności bezgotówkowe są znacznie mniej popularne.

Może porównujmy się z Rumunią. Tam udział obrotu bezgotówkowego jest mniejszy niż w Polsce, ale opłaty mają niższe.

Małgorzata O’Shaughnessy: Ale czy w Rumunii są płatności zbliżeniowe? Czy karty z mikroprocesorem są tam tak rozpowszechnione jak u nas? Czy dokonano tam tak dużych inwestycji w innowacyjność jak u nas? Jeśli stawka interchange jest na odpowiednim poziomie, to banki i agenci rozliczeniowi mają środki, aby inwestować w rynek, co zwiększa masowość płatności bezgotówkowych, a to z kolei umożliwi obniżkę stawek.

Tymczasem, mimo że stawki w Rumunii są niższe, tamtejsza sieć akceptacji jest mniejsza niż w Polsce, gdzie stawki są wyższe. A więc niższe stawki nie oznaczają, że jednocześnie sieć akceptacji będzie większa.

Zapewne nie. Ale wszystkie osoby, z którymi rozmawiałem, poczynając od przedstawicieli instytucji państwowych, a na bankowcach kończąc, mówią, że poziom opłaty interchange w Polsce jest zbyt wysoki.

Małgorzata O’Shaughnessy: Jak już mówiłam – stwierdzenie, że są tak wysokie, jest relatywne. Nie jest łatwym zadaniem bezpośrednie porównywanie opłat na poszczególnych rynkach. Opłaty interchange są bardzo zróżnicowane w zależności od wielu czynników. Zależą od technologii, od typu transakcji, od typu akceptanta, rodzaju karty, a czasem i sektora – i co rynek, to inna sytuacja. U nas opłaty wynoszą od kilkudziesięciu groszy niezależnie od wartości transakcji, na przykład przy płatności za rachunki domowe, do 1,45 – 1,6 proc. dla kart z mikroprocesorem, czyli dla dominującej części płatności. Opłaty z rynku polskiego nie są odzwierciedlone w idealny sposób na żadnym innym rynku.

Kiedy Visa ostatnio dokonywała obniżek opłaty interchange?

Małgorzata O’Shaughnessy: W Polsce decyzje takie podejmuje komitet decyzyjny organizacji Visa Polska, czyli forum, na którym większość głosów mają przedstawiciele polskich banków. Jak do tej pory opłata była wyłącznie obniżana. W 2004 r. komitet dokonał obniżki bezwzględnej, polegającej na obcięciu wszystkich stawek, a stosunkowo niedawno wprowadził stawki naliczane od płatności za rachunki i płatności w handlu hurtowym, co faktycznie także oznaczało obniżkę ogólnego poziomu opłat. Dla płatności za rachunki opłaty oscylują w granicach od 25 gr dla kart debetowych do 50 gr dla kart kredytowych.

Czyli niezależnie od tego, czy płaci pan kartą debetową rachunek w wysokości 100 zł, czy też 1000 zł, to interchange wyniesie 25 gr.

A więc ta ostatnia obniżka została wprowadzona już po tym, jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na banki będące członkami organizacji Visa karę za działanie w porozumieniu przy ustalaniu wysokości opłaty interchange?

Małgorzata O’Shaughnessy: Tak, stawki dla nowych sektorów zostały wprowadzone już po ogłoszeniu decyzji UOKiK.

To interesujące, bo bankowcy, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że nie mogą zmieniać stawek, bo trwa spór z UOKiK.

Małgorzata O'Shaughnessy: Stawki, o których była tu mowa, dotyczą nowych sektorów. Być może chodzi o stawki wprowadzone przed decyzją UOKiK i bankowcy, podejmując decyzje, biorą pod uwagę ten spór i jego różne implikacje prawne.

Czy decyzja w sprawie obniżki opłat od wypłat pieniędzy z bankomatów została podjęta przez ten komitet decyzyjny?

Małgorzata O’Shaughnessy: Tak.

I te decyzje nastąpiły po konsultacjach z bankami?

Małgorzata O’Shaughnessy: Od początku istnienia Visa Polska, czyli krajowego zrzeszenia banków członkowskich Visa w Polsce, a dokładnie od 1993 r., wszystkie decyzje podejmowane są przez Visa Polska, a od 2000 r. robi to komitet decyzyjny Visa Polska, w którym większość decydentów stanowią polskie banki.

Czyli jednak można dokonywać decyzji o zmianie opłat, mimo że takie działanie wydaje się zbliżone do ustalania wysokości opłaty interchange.

Małgorzata O’Shaughnessy: Opłaty bankomatowe nie mają nic wspólnego z interchange. To jest opłata międzybankowa za konkretną usługę świadczoną tylko sobie wzajemnie przez banki. Ich obniżenie spowodowało, że banki były w stanie zaoferować lepsze warunki użytkownikom kart. Obecnie posiadacz karty może dokonywać wypłaty w większości bankomatów w Polsce bez opłat, gdyż bank wydawca kart ponosi mniejsze koszty na rzecz operatora bankomatów.

Kiedy jest szansa na obniżkę opłaty interchange?

Małgorzata O’Shaughnessy: Jednym z kluczowych czynników, które decydują o wysokości opłaty interchange, jest stopień upowszechnienia płatności bezgotówkowych, czyli ich masowość. I można zakładać, że im więcej będzie terminali i Polacy będą częściej z nich korzystali do płacenia kartami, to tym większa szansa, że generalnie opłaty będą spadały.

Natomiast, kiedy to nastąpi i w jaki sposób, tego nie jestem w stanie powiedzieć. Ale chciałam zwrócić uwagę na program „Kartą Visa zapłacisz wszędzie”, który jest niczym innym jak oddaniem części opłaty interchange przez banki wydawców kart na rzecz rozwoju sieci akceptacji. Jego fundamentem jest fundusz, na którym zebrano 200 mln zł pochodzących z wpływów z interchange, który jest przeznaczony na finansowe wsparcie agentów rozliczeniowych, umożliwiając im pozyskiwanie, obsługę i oferowanie lepszych warunków akceptantom, którzy do tej pory kart nie przyjmowali, placówkom często o relatywnie niskich obrotach. Wydawca kart musi mieć zachętę, by inwestował w wydawnictwo kart. Akceptantowi nic po akceptacji karty, jeśli nie będzie użytkownika, który z tą kartą przyjdzie.

Jednak w Polsce są sieci, które swoją konkurencyjność opierają m.in. na tym, że nie przyjmują płatności kartami. Przykładem jest Biedronka.

Jakub Kiwior, dyrektor Visa Europe w Polsce: To już się zmienia. Z tego, co wiem, to nowa marka właściciela Biedronki, sieć drogerii Hebe, już przyjmuje karty. Po wprowadzeniu stawek dla handlu hurtowego nawet typowe sieci cash and carry rozważają wprowadzenie płatności kartami. I pewnie pierwsze z nich rozpoczną wdrożenia jeszcze tej jesieni. Takich sieci, które nie akceptują płatności kartami, jest w Polsce niezwykle mało.

Ile przybyło punktów akceptacji dzięki programowi „Kartą Visa zapłacisz wszędzie”?

Jakub Kiwior: Cały program zakłada, że do 2015 r. liczba placówek powinna się podwoić. Kiedy zaczynaliśmy, liczba terminali wynosiła ok. 200 tys. Do dnia dzisiejszego uruchomiliśmy ponad 48 tys. nowych, czyli założonych w punktach, które do tej pory nigdy nie akceptowały kart. Do końca września takich nowych terminali zostanie uruchomionych łącznie 53 tys.

Czy te terminale pozwalają na wypłacanie pieniędzy, czy doładowanie telefonów?

Jakub Kiwior: Sami namawialiśmy agentów rozliczeniowych, by były to terminale maksymalnie funkcjonalne, które obsługują karty z mikroprocesorem, transakcje zbliżeniowe i usługę Visa cash back, ale jednocześnie, by można do nich dołożyć inne funkcjonalności. Chodzi na przykład o możliwość doładowania telefonów komórkowych czy obsługę programów lojalnościowych.

Czy są dane, na ile są wykorzystywane te dodatkowe funkcjonalności?

Jakub Kiwior: Wiemy, na ile wykorzystywane są funkcjonalności Visy, czyli płatności zbliżeniowe i cash back. Nie kontrolujemy natomiast w ten sposób pozostałych funkcjonalności komercyjnych. Ale wiemy na przykład, że jeśli terminal umożliwia doładowanie telefonu komórkowego – czego można dokonać, płacąc zarówno gotówką, jak i kartą – to obroty są większe. W niektórych punktach obroty kartowe są większe na doładowaniach telefonów niż w ramach płatności za podstawowe produkty, jakie można kupić w tym sklepie.

Wspomniał Pan o płatnościach bezstykowych. Jak wygląda wykorzystanie tej funkcjonalności?

Jakub Kiwior: Karty umożliwiające płatności zbliżeniowe zaczęliśmy wydawać w 2008 r., wtedy robił to jeden bank. W tym momencie, a więc po pierwszej połowie 2011 r., jest 18 wydawców i ponad 4,5 mln wydanych zbliżeniowych kart Visa. Sieć akceptacji również się rozwija, głównie z powodu programu „Kartą Visa zapłacisz wszędzie”, gdyż agent rozliczeniowy, który chce brać w nim udział i otrzymywać wsparcie finansowe, musi rozliczać płatności zbliżeniowe. Na początku programu był tylko jeden agent rozliczeniowy, który rozliczał płatności zbliżeniowe, a obecnie jest ich 9. Już jest trzech agentów, którzy instalują wyłącznie terminale umożliwiające płatności zbliżeniowe, bez względu na to, jaki to jest rodzaj placówki. W tym momencie jest ponad 30 tys. punktów przyjmujących płatności zbliżeniowe. I to zainstalowane nie tylko w dużych sieciach, typu Empik, Coffeheaven, McDonald's, na stacjach Shell i w wielu innych, ale także w małych sklepach.

Nie podam bezwzględnych liczb, bo takie będziemy podawać w IV kwartale, ale jesteśmy najszybciej rosnącym rynkiem w Europie pod względem płatności zbliżeniowych. To są setki tysięcy operacji. Co więcej, te transakcje nie kanibalizują operacji dokonywanych kartami w tradycyjny sposób. Banki zauważają, że karta Visa z funkcjonalnością zbliżeniową jest bardziej transakcyjna niż taka, która nie daje możliwości płacenia zbliżeniowo.

Nie obawiacie się, że z tej infrastruktury, którą budujecie w ramach własnego programu, zacznie korzystać konkurencja, dająca możliwość płacenia przy użyciu telefonu.

Jakub Kiwior: Od początku założeniem programu „Kartą Visa zapłacisz wszędzie” było, że zainstalowane w jego trakcie urządzenia będą obsługiwać wszystkie rodzaje kart wydawanych w Polsce. Oczywiście, że bierzemy na siebie ryzyko, że nasze projekty tworzą infrastrukturę dla konkurencji, która nie jest znana, przynajmniej na tym rynku, z projektów infrastrukturalnych. Jednak wyzwanie, jakie przed sobą postawiliśmy, dotyczy kreowania infrastruktury w Polsce dla wszystkich systemów płatniczych. Będąc liderem rynku podchodzącym odpowiedzialnie do jego rozwoju, staramy się temu wyzwaniu podołać.

Jesteśmy przygotowani do obsługi płatności mobilnych. Obecnie 18 banków wydaje karty zbliżeniowe. Każdy z nich może przenosić karty na urządzenia mobilne, a więc nie tylko telefony. Infrastruktura obsłuży zarówno płatności zbliżeniowe dokonywane za pomocą karty, jak i telefonu.

Pierwsze wdrożenie, w którym karta płatnicza została zintegrowana z kartą SIM telefonu, dokonane z BZ WBK i Plus, już się odbyło. Ciągle jednak jest bardzo mały wybór takich aparatów, które od razu są wyposażone w odpowiedni moduł umożliwiający płatności zbliżeniowe. Dlatego stworzyliśmy urządzenia, które nie wymagają aparatu z modułem NFC. To jest na przykład karta microSD, którą można włożyć do wielu smartfonów, a która jest wyposażona w antenę, czyli moduł NFC. Innym komponentem są nakładki na iPhone’y. Nad takimi wdrożeniami już pracują banki w Polsce. Ale skala tego wydawnictwa zależy od zapotrzebowania klientów.

Wydaje się, że przyszłość płatności bezgotówkowych to telefony komórkowe.

Jakub Kiwior: Nie zawężałbym tego do telefonu. Chodzi o to, aby klient był w stanie zapłacić zarówno w środowisku fizycznym, jak i w internecie, używając do tego karty, telefonu lub każdego innego możliwego urządzenia. Powinien móc zapłacić z ulicy przez internet za swoje wczasy, a także telefonem za bułkę. Na pewno karta plastikowa nie będzie głównym nośnikiem, choć nie jest powiedziane, że telefon będzie jedynym urządzeniem, które kartę zastąpi.

Przyszłość płatności bezgotówkowych – i taki jest cel organizacji Visa – będzie polegać na tym, że my jako konsumenci będziemy mogli zapłacić z każdego miejsca za pomocą bezpiecznej aplikacji płatniczej Visa, która pozostanie podstawą naszego portfela zarówno fizycznego, jak i wirtualnego.