Czy grupom energetycznym trudno będzie znaleźć pieniądze na planowane inwestycje?

Obecnie rynek finansowy sprzyja inwestycjom w sektorze elektroenergetycznym. Sytuacja na rynku bankowym i rynku obligacji wyraźnie poprawiła się w stosunku do sytuacji z lat 2008 i 2009. Pytanie jest tylko o formułę finansowania tych inwestycji oraz stan i jakość ich przygotowania. Pozytywne jest to, że w porównaniu do sytuacji sprzed dwóch lat instytucje finansowe obecnie chętnie patrzą także na projekty realizowane w formule project finance, ponieważ takie transakcje dają większy zwrot na inwestycji dla banku. Wcześniej inwestorzy i banki koncentrowały się głównie na finansowaniu korporacyjnym, bardziej bezpiecznym.

Należy podkreślić, że podmioty chcące budować bloki energetyczne w formule finansowania korporacyjnego, mogą korzystać z szerszej grupy instrumentów finansowych niż w przypadku project finance, w tym emisji akcji, kredytu bankowego, finansowania z instytucji multilateralnych, obligacji korporacyjnych, euroobligacji oraz finansowania z udziałem agencji ubezpieczenia kredytów eksportowych. Dodatkowo finansowanie korporacyjne jest również tańsze od finansowania w formule project finance.

Jakie warunki muszą spełnić firmy energetyczne, aby mogły łatwiej pozyskać finansowanie?

Oczywiście nie wszystkie projekty inwestycyjne znajdą finansowanie, wszystko zależy od stopnia zaawansowania i jakości ich przygotowania – czy zawarto dobrą umowę na sprzedaż energii, jak wygląda umowa na dostawę paliwa, na jakich warunkach zawarto umowę z wykonawcą bloku oraz jaka jest wysokość wkładu własnego sponsora. Jeżeli te elementy są dobrze skonstruowane, to taki projekt na pewno znajdzie finansowanie.

Dobrze przygotowane projekty mogą liczyć na atrakcyjne warunki finansowania, jak np. długie okresy finansowania, nawet powyżej 10 lat. Jeszcze rok – dwa lata temu pozyskanie finansowania na taki okres było sporym wyzwaniem. Takie instytucje jak Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) czy Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) są gotowe do udzielania finansowania nawet na okres powyżej 15 lat, co ma duże znaczenie w sektorze energetycznym, gdzie okresy zwrotu z inwestycji są długie. Dla banków multilateralnych bardzo ważne są kwestie środowiska naturalnego i dlatego wiele projektów ma problemy ze zdobyciem finansowania w tych instytucjach. Dodatkowo obecnie Komisja Europejska w związku z ograniczaniem emisji CO2 patrzy nieprzychylnym okiem na energetykę opartą na węglu, co ma przełożenie na działalności banków multilateralnych takich jak EBI, który ma pewne ograniczenia dotyczące finansowania budowy nowych bloków opartych na węglu.

Jak pani ocenia zdolności polskich grup energetycznych w pozyskiwaniu finansowania na inwestycje?

W Polsce dwie grupy energetyczne mają silną pozycję finansową, czyli PGE i Tauron. Jeśli chodzi o strukturę finansową i sposób finansowania inwestycji, to zmierzają one w kierunku, jaki reprezentują duże europejskie koncerny energetyczne, które finansują się w formule „corporate lending” (finansowanie korporacyjne). W przypadku wspomnianej formuły finansowania banki czy też inwestorzy finansujące dany podmiot nie analizują każdej inwestycji oddzielnie, lecz oceniają zdolność kredytową całej grupy/korporacji.

Jeżeli polska gospodarka będzie się rozwijała w tempie zbliżonym do obecnego i ceny energii będą nadal rosły, uważam, że PGE i Tauron nie będą miały problemów z pozyskaniem pieniędzy pod warunkiem, że będą korzystać nie tylko z finansowania bankowego, ale z różnych innych instrumentów finansowych dostępnych na rynku np. euroobligacji.

Wytwórcy podkreślają, że aby inwestycje w moce wytwórcze były opłacalne, to ceny energii muszą znacząco wzrosnąć. Zgadza się pani z tą argumentacją?

Cena energii jest zależna od szeregu czynników, które mają zasadniczy wpływ na jej kształtowanie w przyszłości, w tym między innymi wysokość nakładów inwestycyjnych ponoszonych w sektorze, kosztów pozyskania finansowania, kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2 oraz polityki regulacyjnej państwa.

Wszystkie realizowane obecnie inwestycje w moce wytwórcze w sektorze energetycznym zakładają wzrost cen energii w Polsce w przyszłości. Są też takie prognozy, które zakładają, że w okresie najbliższych 10 lat cena hurtowa energii elektrycznej w Polsce może wzrosnąć o 80 – 100 proc. Tak wysoki zakładany wzrost cen energii pozytywnie wpływa na dany projekt inwestycyjny, zwiększając wysokość stopy zwrotu z takiego projektu, a także podnosi zdolności takiego projektu do obsługi zadłużenia.

Rodzi się jednak pytanie, czy polska gospodarka w przyszłości wytrzyma taki wzrost poziomu cen i czy sprawdzą się prognozy mówiące, że pomimo wysokich wzrostów cen popyt na energię będzie dalej rósł. Trzeba zadać sobie pytanie, czy to jest prawidłowe założenie. Pracuję obecnie przy kilku projektach energetycznych i widzę tendencję, że wszystko dobrze wygląda, jeżeli ceny energii znacząco rosną w górę. Natomiast w przypadku analizy scenariusza umiarkowanego wzrostu cen energii, niektóre projekty inwestycyjne mogą stać się nieopłacalne, szczególnie te o wysokim wskaźniku zadłużenia.

Dodatkowo należy pamiętać, że polska gospodarka jest konkurencyjna, ponieważ mamy niższe niż producenci z zachodu koszty wytworzenia. Istnieje pytanie, jak długo tę konkurencyjność uda nam się utrzymać. Jeżeli wzrośnie znacząco cena energii połączona jeszcze ze wzrostem cen gazu, to konkurencyjność polskiej gospodarki może się zmniejszać, co będzie skutkowało mniejszą produkcją i w konsekwencji mniejszym popytem na energię.