Dziś ma zostać podpisane polsko-rosyjskie porozumienie rządowe w sprawie gazu. Ale nadal istnieją napięcia między Polską a Komisją Europejską. Jak ustalił „DGP”, w przyszłym tygodniu do Brukseli pojedzie polska delegacja wyjaśnić nieporozumienia.

Komisarz do spraw energii Guenther Oettinger nadal domaga się, by Warszawa pokazała mu umowę, jaką podpisały Gaz-System i EuRoPol Gaz. Jak uzasadnia jego rzeczniczka Marlene Holzner, komisarz chce sprawdzić, czy Gaz-System uzyskał równie duże kompetencje jak inni podobni operatorzy w Europie. – GazSystem musi być nie tylko niezależny od dostawców, ale to on ma podpisywać umowę o warunkach korzystania z gazociągu – tłumaczy Holzner. Komisja jest zainteresowana teraz nie wątkiem rosyjskim, ale tym, na ile wzmacnia ona pozycję PGNiG jako monopolisty w handlu gazem.

Dlaczego nie chcecie pokazać KE umowy o powierzeniu operatorstwa na gazociągu jamalskim?

Komisja już otrzymała od nas trzy różne dokumenty potwierdzające, że operatorem gazociągu jamalskiego będzie niezależna od Gazpromu i PGNiG S.A. polska spółka Skarbu Państwa OGP Gaz-System. Polska jednoznacznie wskazała Brukseli, że nastąpi rozdzielenie funkcji właściciela gazociągu jamalskiego od jego operatora. Dlatego w naszej ocenie niezrozumiała jest konieczność konsultowania umowy operatorskiej między dwoma spółkami, której zapisy objęte są tajemnicą handlową. Jest to niezgodne z zasadami wolnego rynku.

Komisja nie ma prawa żądać wglądu do umowy?

Zgodnie z zasadami swobody działalności gospodarczej oraz swobody zawieranych umów działalność handlowa każdej spółki musi być chroniona tajemnicą. Nie znam żadnego przypadku udostępnienia KE umów handlowych przez jakikolwiek podmiot na rynku gazowym. Co więcej, sama komisja ani razu w prowadzonej z polskim rządem korespondencji nie powołała się na żaden tego typu precedens. Jedynie strony umowy mają możliwość ujawnienia jej zapisów. Organy administracji mogą domagać się ich przekazania jedynie w przypadkach wyraźnie przewidzianych przez prawo. MSP otrzymało projekt umowy w ramach wykonywania funkcji właścicielskich nad OGP Gaz-System, natomiast prezes URE uzyskał ją do zaopiniowania w ramach postępowania mającego na celu wyznaczenie operatora gazociągu jamalskiego. Oba urzędy nie mają jednak prawa upublicznić dokumentów.

A może KE wciąż ma wątpliwości, czy taki zapis będzie działał?

Porozumienie zostało zawarte na papierze na szczeblu rządowym. To nie political fiction, tylko realne obustronne zobowiązanie między odpowiedzialnymi stronami. Natomiast szczegółowe określenie kompetencji spółek Gaz-System i EuRoPol Gaz zostało zawarte w umowie operatorskiej. Fragmenty tej umowy dotyczące właśnie przyznania OGP Gaz-System kompetencji kluczowych dla zapewnienia wykonywania funkcji operatorskich zgodnie z prawem europejskim zostały do komisji wysłane w zeszłym tygodniu.

Chodzi o zapis dotyczący dostępu trzeciej strony?

O to, że to Gaz-System jako operator gazociągu będzie odpowiadał za udostępnianie wolnych mocy przesyłowych oraz za zawieranie umów na ich wykorzystanie. To ta spółka gazociągu określi również w tzw. kodeksie sieci zasady udostępniania przepustowości. Były to podstawowe warunki z punktu widzenia KE i zostały one w pełni zrealizowane przez stronę polską.

W pozostałej części umowy jest jakiś haczyk?

To nierealne. Musi być jakiś margines zaufania między polskim rządem a komisją. Nasze stanowisko jest jasne: niezależnym operatorem będzie Gaz-System, a jego rolę ostatecznie określi Urząd Regulacji Energetyki, który wyda decyzję o wyznaczeniu operatora na gazociągu jamalskim. URE już potwierdził zgodność umowy operatorskiej z prawem unijnym – umożliwi to wyznaczenie operatora w ciągu kilku dni oraz zagwarantuje wykonywanie przez Gaz-System wszystkich obowiązków operatora wynikających z prawa krajowego i europejskiego. I to jest kluczowa decyzja.

Możliwe jest uruchomienie wirtualnego rewersu?

Oczywiście, jeśli pozwolą na to możliwości techniczne oraz znajdzie się chętny do skorzystania z usługi.