Jest pan znany z wielkiej intuicji w biznesie. Ale turnieju Polsat Warsaw Open z pustawymi trybunami chyba nie można nazwać dochodowym?

ZYGMUNT SOLORZ-ŻAK*:

Nie da się robić biznesu bez promocji. A turniej tenisowy właśnie to zapewnia Polsatowi, swojemu głównemu sponsorowi. W tym przypadku bardziej niż na zysku zależy nam na tworzeniu image’u naszej stacji. Są pewne imprezy bardziej prestiżowe od innych, które trzeba zrobić. One po prostu muszą być.

Czyli zainwestowane w tenis pieniądze do pana nie wrócą?

Nie uważam, że są stracone. Bardzo trudno jest wycenić reklamę, promocję, działania wizerunkowe. Różni specjaliści mierzą ich wartość i efekty w różny sposób. My wydajemy na promocję znacznie mniej niż inni. Ale niektóre imprezy naprawdę wzmacniają Polsat. Nasza stacja jest w nazwie tego turnieju od dwóch lat i na pewno jeszcze długo tam zostanie. To zmienia nasze podejście. Czujemy się kimś więcej niż sponsorem.

Kiedy przedstawialiśmy turniej jako imprezę Polsatu, jego dyrektor Stefan Makarczyk zaprotestował, twierdząc, że to on ma w ręku licencję WTA.

To oczywiście prawda. Ale jednocześnie my robimy więcej niż sponsor czy realizator transmisji telewizyjnej. Braliśmy udział w organizacji. Niechętnie angażujemy się w przedsięwzięcia, w których nie mamy wiele do powiedzenia.

Polsat związał się z tym turniejem w momencie, kiedy stracił on częściowo na opinii. Chodzi o ubiegłoroczny konflikt organizatorów z naszą najlepszą tenisistką Agnieszką Radwańską.

Nie wpłynęło to na moją decyzję. Już takie mam szczęście, że problemy na mnie spadają. Kiedy trzeba coś poprawić, ratować sytuację, ja się do tego nadaję.

Impas z Radwańską też pan próbował naprawić? Krążą pogłoski, że osobiście pan do niej dzwonił z zaproszeniem.

To akurat nie jest prawda, nie dzwoniłem. Ale uważam, że trzeba szukać kompromisów, nawet jeśli w przeszłości były nieporozumienia między nią a organizatorami. Turniej przed rokiem na dobrą sprawę dopiero zaczynał funkcjonować. Sytuacja finansowa była trudna i w żaden sposób nie można było pewnych kwot zapłacić. Ale to jest sport. Trzeba wyjść na kort i grać, a nie się gniewać. Polka nie gra w polskim turnieju, bo z kimś się nie lubi? To nie są poważne argumenty.

Nakłonienie Radwańskiej do startu to plan na kolejny sezon?

Każdy podejmuje decyzję sam. Ale uważam, że dla niej to też nie jest dobre, że z tego startu rezygnuje. Jest kilka Polek mieszkających za granicą, które chętnie do nas przyjeżdżają.

Jest pan zadowolony z tegorocznej edycji?

Sam sobie tu czasami pogram, więc już to jest dla mnie atrakcją.

Wierzy pan, że sport w Polsce będzie kiedyś prawdziwym narzędziem promocji? Czy zawsze będzie skazany na sponsorów pasjonatów?

Uważam, że trzeba traktować sport jak każdy inny biznes i ja tak do niego podchodzę. Zarówno jeśli chodzi o nasze zaangażowanie w piłkę nożną, jak i tenis. Rozwój sportu jest dla mnie ważny. A jeśli nie będzie zdrowego finansowania, to ze sportem będzie tak, jak jest.

*Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu, sponsora m.in. turnieju tenisowego kobiet Polsat Warsaw Open i klubu piłkarskiego Śląsk Wrocław