● Co pana skłoniło do rozpoczęcia pracy w P4?

– Przez ponad dziesięć lat mieszkałem w Austrii, gdzie byłem prezesem trzeciego co do wielkości operatora komórkowego – One. Odszedłem, gdy firmę w 2007 roku przejął Orange. Potem przez ponad rok byłem konsultantem, a następnie dałem sygnał rynkowi, że jestem zainteresowany powrotem do gry. Dostałem wiele dobrych ofert, a ta wydała się najciekawsza. Gdy się zdecydowałem, niewiele wiedziałem o Polsce, ale całkiem sporo o Play. Po trzech miesiącach pracy mogę powiedzieć, że P4 jest firmą znacznie ciekawszą, niż oczekiwałem.

● Pana poprzednik, Chris Bannister, sześć miesięcy temu przedstawił krótkoterminowe cele P4: 3 mln aktywnych kart SIM i 250 tys. użytkowników transmisji danych na koniec tego roku, 1,3 mld zł przychodów w 2009 roku oraz osiągnięcie dodatniej EBITDA w 2010 roku. Czy te cele są nadal aktualne, czy może kryzys je zweryfikował?

– Wszystkie są aktualne. Kryzys nam pomaga, bo mamy najlepszą ofertę na rynku i jeśli klienci naprawdę myślą o szukaniu oszczędności, to powinni przejść do Play.

WIĘCEJ ABONENTÓW

Na początku lipca Play poinformował, że ma 1 mln abonentów oraz 150 tys. użytkowników szybkiego bezprzewodowego internetu. W końcu 2008 roku miał 594 tys. abonentów i 78 tys. klientów internetu.

● Od waszych konkurentów usłyszałem sugestię, że macie za mało pieniędzy, aby doczekać momentu, gdy zaczniecie zarabiać na siebie. Czy rzeczywiście będziecie musieli jeszcze raz poprosić właścicieli o pieniądze?

– Zgodnie z naszymi zasadami nie komentujemy naszej sytuacji finansowej. Mogę jedynie powiedzieć, że jeśli byśmy teraz zdecydowali się przestać agresywnie zdobywać klientów i ograniczyli wydatki na kampanie marketingowe, to natychmiast mielibyśmy dodatnie przepływy finansowe. A to znaczy, że niezależnie od tego, co się stanie, będziemy mieli bardzo dobrą pozycję. Odpowiadając na spekulacje konkurentów, dodam, że nie mogę wykluczyć, że zdecydujemy się na większe inwestycje niż planowaliśmy. Zarówno w sieć, jak i w zdobywanie nowych klientów. Ale o tym, czy tak będzie zdecydujemy dopiero za jakiś czas. Dziś realizujemy wszystko zgodnie z planem.